wortal Ewy Lality J. Kałuskiej    
« strona główna ezo
Kalendarium warsztatów   Ezo ogłoszenia Mnisi i ja
bioterapia, radiestezja, reiki
ustawienia rodzinne wg. B. Hellingera
książki polecane
Ezo ogłoszenia - darmowa gazetka reklamowa MAMAeBABY - Przede wszystkim dla Kobiet
Tradycyjna Medycyna Chińska Uśmiech słońca Merhlin Medytacja dla Polski
codziennie o godz. 2200

aktualności
archiwum
ciekawe linki
CUDowne randki
czat
czat-archiwum
e-kartki
forum
komentarze
książki online
księga gości
spis artykułów
sylwetki
użytkownicy
wyszukiwarka

sklepy i restauracje
  wegetariańskie



ranking
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na tej stronie, wpisz swój adres e-mail:
Aktualizacja: 2016-08-10
© 2002 - 2017 CUDownyportal.pl

wykonanie witryny:

9gods.com

administracja:
enedue.com




  poleć znajomemu · komentarze [11]
grupa: Różności · wersja do druku
2003-12-09 Kluza Andrzej
'Magia' związków

Często sobie możemy nie uświadamiać, że mając związek z jakąś osobą coś od niej bierzemy. I to najczęściej bezwiednie bierzemy to, czego ta osoba z różnych powodów nie chce, lub nie potrafi wyrazić w swoim życiu. Bierzemy i odczuwamy to, czego ktoś się wstydzi, czego nie lubi, czego nie akceptuje u siebie, o czym nie umie powiedzieć. Jednym słowem, zostajemy "obdarzeni" tym, co ludzie wypierają. Chyba, że będziemy świadomi, co to jest. Do tego zachęcam w tym artykule.

Zjawisko wyrażania przez inne osoby naszych emocji, z którymi sobie nie potrafimy radzić było już znane dawnym adeptom drogi duchowej pod postacią "świadomości lustra". Pewną jego odmianę opisywali freudyści jako przeniesienie i przeciwprzeniesienie. W nowoczesnej psychologii można o tym przeczytać u Barbary de Angeles i Berta Hellingera. Arnold Mindel stworzył na bazie wpływu na nas nieuświadomionych emocji innych osób całą teorię "śniącego ciała". Ludzie, z którymi mamy styczność mogą powodować to, że zaczynamy "śnić" ich sen, prezentując to, co nie jest z nas.

Zastanawiałeś się kiedyś, że w obecności pewnych osób nagle bezwiednie stajesz się "kimś innym" - jakby nie sobą? Przykładowo ja osobiście bardzo silnie odczuwałem wściekłość, gdy próbowałem rozmawiać z dziewczynami, które mi się podobały. Nie miałem takiego zamiaru, aby odczuwać wściekłość, zdumiewało mnie to i powstrzymywało przed działaniem. Są teorie, które mówią - to ujawnia się twoja wściekłość na matkę. Być może też. Ale łącząc się energią emocjonalną z dziewczyną, nawet jeśli jej nie znam, mogę być bezwiednie otwarty na jej niewyrażone emocje, a co najmniej dobrze je odczuwać. 

Czułem więc niewyrażoną złość od tej dziewczyny. Tą złość, z którą nie wie co zrobić i która "czeka w kolejce" na emocjonalne oczyszczenie. Czy chcę z taką dziewczyną zawrzeć znajomość? Wiem, co jest jej kłopotem, więc o wiele bardziej świadomie mogę wybrać, czy chcę z nią rozpocząć rozmowę.

Tak można opisać zjawisko przenoszenia tłumionych emocji w parze. A co z osobistymi kłopotami?

Zacznijmy od dzieciństwa. W związkach z rodzicami dzieci są bardzo często posłuszne i uległe. Nawet jeśli sprawiają wrażenie nieuległych, zbuntowanych, wojowniczych. Gdy są gniewne - może to właśnie jesteśmy świadkami ujścia uczuć wściekłości, które tłumią ich rodzice! Rodzice nie chcą się przyznawać do takich "niekulturalnych" emocji, bo chcą uchodzić za dobrze wychowanych, bo nie wypada tak się w towarzystwie zachowywać. Jednak to, co tłumione wychodzi u im najbliższych osób. "Raczej ja, niż wy" - tak by prawdopodobnie skwitował taką postawę dziecka Bert Hellinger. "Raczej ja wezmę wasz ciężar, będę tym gniewnym, tym 'złym', który pozwoli wam żyć trochę swobodniej. Wy cieszcie się życiem." Taka postawa - nieświadoma i powszechna - może powodować, że młodzi ludzie, mimo wysiłków, nie są w stanie dobrze sobie radzić w swoim życiu. Dlaczego? Ponieważ przeżywają negatywny, stłumiony scenariusz emocjonalny swoich bliskich. Nawet zastanawiając się nad sobą, pracując nad sobą świadomie, chodząc na terapie, mogą nadal cierpieć z powodu odciążania rodziców. Z powodu brania sobie na barki ich kłopotów emocjonalnych.

Takie "cierpienie w zastępstwie" może ciągnąć się przez pokolenia, odpowiadając podaniom o "przekleństwie przechodzącym z pokolenia na pokolenie". To może nie jest przekleństwo, lecz branie niechcianych emocji.

Wyobraźmy sobie, że rodzice nie potrafią sobie dobrze radzić pod względem materialnym, lecz nie chcą się do tego przyznawać, ponieważ nie jest to żadna chwała. Zamiast tego otaczają się aurą np. wytężonej pracy, zapracowania, zajętości sprawami "istotnymi". Jako małe dziecko ich potomek obserwuje to przeciążenie i jest bombardowany emocjonalnie poczuciem bezsilności. Jako, że jest ono tłumione - rodzice narzekają na szefa, na ustrój, na banki, lecz nigdy nie mówią bezpośrednio o własnym uczuciu bezradności, nieumiejętności. "Po co stwarzać zły obraz", prawda? Jednak dziecku połączonemu emocjonalnymi rurami z rodzicami te odczucia bezradności są przesyłane. A ono - kochając rodziców, mówi: "Lepiej, żebym to ja był bezradny, niż Wy, Wy jesteście więksi, Was to bardziej dotknie. Świat by mi się walił na głowę, gdybyście to Wy przeżywali tak wielkie rozterki. Ja raczej wezmę, będę kozłem ofiarnym, to wam będzie lżej." I rzeczywiście, rodzicom jakoś się wiedzie, czasami nawet dobrze, ale ich potomek - ma trudności.

Co zrobić, aby wyrwać się z takiego uzależnienia? Po pierwsze, trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy zgadzam się na to, aby moi rodzice przeżywali swoje doświadczenia zgodnie z tym, jakie te doświadczenia i przeżycia są. Czasami bowiem ludzie nie chcą zwracać tych trudnych do przeżywania energii. Wtedy jest to rodzaj wymiany: ja biorę złe, a wam daję dobre. Jest to podobny mechanizm jak przy "medytacji wymiany", która jest błędną praktyką duchową. Dobro za "zło". Piszę "zło" w cudzysłowie, ponieważ jest to raczej coś trudnego, coś z czym dana osoba nie umie sobie poradzić. Jednak gdy to coś trudnego jest przekazane innej osobie, tamta nie ma zupełnie do tych emocji dostępu i nie ma sposobu na przetransformowanie tych trudności. Nie może się nauczyć lekcji, jeśli podręcznik z zadaniami oddała komu innemu.

Gdy dojdziemy do wniosku, że chcemy te niewyrażone trudności oddać tym, którzy im kiedyś nie sprostali, wtedy to, co zostało "sprzedane" wraca do nadawców. Będzie to teraz ich dotyczyć - może boleśniej, ale bardziej prawdziwie. Oby umieli sobie z tym radzić, oby chcieli się nauczyć! My możemy z życzliwością im pomóc. Ale branie bagażu "za kogoś" wydaje się być ścieżką ku nieprzytomności i ku bezsensowi we własnym życiu.

Wachlarz emocji, uczuć, które mogą być tłumione i tym samym komuś "upychane" jest bardzo szeroki. Od nienawiści do miłości, cokolwiek człowiek nie potrafi wyrazić, przeżyć i spycha - to może być z dużą siłą odczuwane przez otoczenie. Dlatego możemy czuć się miło w obecności furiata, nie umiejącego wyrażać życzliwości, nawet może nas do niego ciągnąć! Zobaczcie na żony alkoholików. Podobnie przy blond piękności możemy chcieć dostawać szału - tego, czego ona się szaleńczo boi i od czego ucieka, by tylko nie skaziło to jej wypielęgnowanego wizerunku. 

Ten sam mechanizm dotyczy grup osób, które łączą się poprzez to, że mają wspólne interesy - mają trudności w przeżywaniu jakichś emocji. Np. kibice chcący wskazać jak są potężni, władczy i zwycięscy, jednocześnie łatwo poddający się gniewowi i wściekłości. Łączą się, aby tłumić poczucie bycia pokonanymi, ohydnymi i upodlonymi. Jakże łatwo w ich obecności poczuć się jak ofiara, jak ktoś ohydny, po prostu szmata. Te odczucia, to właśnie to, co kibice jako ostatnie chcą czuć i od tego chcą uciec jak najdalej. Nie chcą być ofiarami, upodlonymi, upokarzanymi. Spychają to, wypierają z własnych ciał emocjonalnych i jako zwielokrotnione uderza to w osobę, która jest w ich obecności, ale nie chce się włączyć w ich rytuał. Gdy się mu chce aktywnie przeciwstawić - to jak mówią: "jeśli chcesz wojny - już ją masz". Tak powstaje prowokacja grupowa - znacznie silniejsza, ponieważ powstająca ze skumulowanej tłumionej energii emocjonalnej. Wystarczy jednak "nie zaczepiać" kibiców, uszanować ich trudności z wyrażaniem bolesnych emocji, aby nie być zaczepionym.

Znając te mechanizmy przenoszenia tłumionej energii można inaczej spojrzeć na świat stosunków między ludźmi - rzeczywiście filozofom nie śniło się o tych zależnościach.

zgłoś błąd · do góry