wortal Ewy Lality J. Kałuskiej    
« strona główna
Kalendarium warsztatów   Ezo ogłoszenia Mnisi i ja
bioterapia, radiestezja, reiki
ustawienia rodzinne wg. B. Hellingera
książki polecane
Ezo ogłoszenia - darmowa gazetka reklamowa MAMAeBABY - Przede wszystkim dla Kobiet
Tradycyjna Medycyna Chińska Uśmiech słońca Merhlin Medytacja dla Polski
codziennie o godz. 2200

aktualności
archiwum
ciekawe linki
CUDowne randki
czat
czat-archiwum
e-kartki
forum
komentarze
książki online
księga gości
spis artykułów
sylwetki
użytkownicy
wyszukiwarka

sklepy i restauracje
  wegetariańskie



ranking
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na tej stronie, wpisz swój adres e-mail:
Aktualizacja: 2016-08-10
© 2002 - 2017 CUDownyportal.pl

wykonanie witryny:

9gods.com

administracja:
enedue.com




  poleć znajomemu · komentarze [56]
grupa: Rozwój duchowy · wersja do druku
2003-06-24 Kluza Andrzej
Czy można być szczęśliwym magiem?

Artykuł jest dla tych, którzy uznają, że pod rozwój duchowy można podciągnąć różne rodzaje magii, tyle, że nie te o kolorze czarnym. Chciałbym się podzielić moimi spostrzeżeniami.

Nie jest łatwo być szczęśliwym, mając przekonanie, że trzeba coś w życiu "przesunąć na inne miejsce", bo jeszcze nie jest tak, jak być powinno.
Takie przesuwanie, przemieszczanie można nazwać manipulowaniem. Coś jak operacja na żywym organiźmie. Nic dziwnego, że od czasu do czasu boli. I trzeba bardzo uważać i być bardzo skoncentrowanym, aby czegoś nie popsuć, albo nie przeoczyć.

Zacznijmy od ważnego przykładu - zasobność, bogactwo.

Często jest tak, że ludzie zamiast otwierać się na bogactwo, jakie przynosi życie, kombinują jak tu skołować trochę kasy, jak zdobyć to czy coś innego. Takie wysiłki posadowione na błędnych przekonaniach o braku i konieczności walki niewiele mają wspólnego z manifestacją pełni. Niestety, wiele jest osób, które nie uwalniają się od podstawowych lęków o przetrwanie, a tylko próbują afirmować czy modlić się o konkrety: np. o wygraną w totka. Może nie być dużo, wystarczy czwórka, ale żeby była!

Na pewno wzrost dobrobytu to dobry kierunek, ale metoda trochę przypomina przemierzanie pustyni łodzią. Zawiedzenie z powodu braku wysłuchania modlitw, czy niespełnienia afirmacji są w tych przypadkach częste.

Podobnie mają gospodyni domowe próbujące używać skomplikowanych urządzeń AGD. Nie raz słyszałem "To przecież ma działać tak jak ja chcę! Nie muszę czytać instrukcji obsługi! To nudne, to niepotrzebne! Mnie się należy, żeby działało tak jak ja sobie to wyobrażam!" Skutek sam widziałem - zepsute urządzenie.

Tak ogólnie można przedstawić działania magiczne. Nie muszą to być spektakularne feerie szokujących zdarzeń, niewidzianych okiem ludzkim. Nie musi być to walka na śmierć i życie z kimś, kogo nie lubimy.
Wystarczy, że jesteśmy pewni, że to MY wiemy, jak nasze życie ma wyglądać. Wystarczy, że nie pytamy o zdanie Wyższej Jaźni, lub Boga. Już wtedy zaczyna coś chrobotać w trybikach.

Według mnie, i też "Poradnika Rozwoju Duchowego", jeśli dobrze pamiętam, to rozwój duchowy polega na coraz większym poddawaniu się Bożemu Planowi i Bożemu prowadzeniu. Mnie natomiast magia kojarzy się jednoznacznie z poddawaniem się własnej woli, a zwłaszcza z poddawaniem otoczenia materialnego i niematerialnego - woli własnej - średniej Jaźni. Krótko - magia to manipulacja. Nawet, jeśli chcecie tak bardzo ładnie sobie ją tłumaczyć, że to dla dobra tego czy tamtego.

Uczeni byliśmy, że wolna wola, to dar, że można wiele skorzystać z używania własnej woli, że można różne cele sobie stawiać, angażować się w nie. Zaangażowanie, ważne słowo. Bez zaangażowania, nie ma magii.

A na trzeźwo - to takie zabawy. Czasami bolesne.

Oczywiście, nie od razu ludzie rezygnują ze swojej woli na rzecz woli Wyższej Jaźni albo Boga. Ale można zauważyć, że to się opłaca.

"Działania magiczne" często kojarzą mi się z brakiem intuicji. Bo jeśli ja mam używać własną wolę, to po co mi dostrajać się do woli Boga, woli Wyższej Jaźni. Brzmi rozsądnie - przecież to "JA" żyję.

Współgra to z zasadą, że mag musi być odseparowany od Wyższej Jaźni. Musi się mocno chwytać astralu, musi się strasznie wytężać! aby pozostać magiem. Niektórzy mówią: "aby pozostać sobą". Hmm.... ciężko w ten sposób być sobą.

Dlatego, gdy tylko mówi się o wyrzeczeniu się wysiłku, to blady strach pada na obciążone praktykami magicznymi podświadomości. Brak wysiłku kojarzy się z bezsilnością, brakiem własnej potęgi.

Działania magiczne, czyli manipulacje są zakotwiczone w energii astralnej. Niestety - dla maga - jest to bardzo słabe podłoże. Grząskie, niepewne i jakby takie niesolidne. Dlatego manipulacje, działania własnej woli muszą najczęściej być bardzo skomplikowane i wycyzelowane, aby się udać. Muszą być także mocno pokręcone. Dlaczego tak się robi? Gdyby się zbyt prosty astral magowi wysmykał, to mag już nie mógłby być taki potężny, ponieważ energie astralne by jawiły się coraz bardziej prawdziwie pokazując swą słabość, snierzeczywistość i zamieszanie w sferze motywacji. Astral można określić jednym słowem - pomieszanie. Gdy mag to zauważy - jego mechanizmy zaczynają się rozpuszczać, bowiem mag posiada często dużą potrzebę porządku. Nie jest możliwe życie w pomieszanym astralu, gdy się rozpoczyna go oglądać na trzeźwo. Świetlista sprężyna zchodząca z góry zaczyna tężeć, wzmacniać się i ciągnąć, ciągnąć ku oprzytomnieniu.

Magowie tak bardzo nie chcą otwarcia na Górę, bo wtedy nagle słabną ich dotychczasowe moce! Mają poczucie, że się rozpuszczają. I tak jest. Rozpuszczanie magii zachodzi zupełnie automatycznie i bezwiednie, wystarczy sobie uświadomić prawdziwe intencje. Przetwarzanie astralu na bodhi jest prawie automatyczne i nie trzeba nic kombinować, ani manipulować, aby się odbywało z pełnym sukcesem. Wielu magów boi się rozwoju duchowego, i słusznie, bo jest to proces bardzo szybko postępujący, wręcz lawinowy. Można się nieco spietrać.

Aby utrzymać się w siodle samotworzenia własnego życia, bardzo mocno trzeba więc szukać potwierdzeń na to, że te działania - magia jest do czegoś potrzebna. I trzeba kombinować ostro, aby znaleźć zahaczenie astralnych i mentalnych kotwic. Dopiero mocno nakręcone i częściowo pozapominane intencje dają jakie takie zaczepienie. Trudno posadzić drzewo tam gdzie tak naprawdę nie ma gleby. Dla wielu dopiero zaangażowanie kilku osób z zewnątrz daje dostateczne "zabezpieczenie". Pilnują siebie nawzajem, aby się nie dać - aby wzajemnie potwierdzać sobie swoje działania, aby nie zauważyć, że coś jest nie tak. Przodują w tym rodziny, klany, szkoły przekazu nauk ezoterycznych.

Wielu magów bardzo niepokoi brak poczucia skucesu w rozwoju duchowym, ponieważ ich "małe ja" nie może się tam napompowywać. Nie znajduje podstawy do potwierdzenia się, czy dowartościowania. Z przetwarzania astralu na budhi nie ma żadnego sukcesu! To zadziwiające, ale prawdziwe - rozwój duchowy nie wydaje się żadnym osiągnięciem dla "małego ja". Dlatego tak wiele osób, szukając osiągnięć, w rozwoju duchowym nie widzi żadnej korzyści. I mają racje.
Szukając poczucia sukcesu, takie osoby prędzej czy później znajdą go, ale nie w rozwoju duchowym.
Rozwój jest podobny do spłacania pożyczki. To tak, jakbyś spłacił pożyczkę - nie czujesz poczucia sukcesu, że ją spłaciłeś. Czujesz tylko ulgę, że nie jesteś już w tym niekorzystnym położeniu.

Bycie magiem nie daje przeżywania szczęścia.

Mimo oczekiwań łączonych z tym, że "kiedyś jednak zobaczycie, że dzięki temu, co robię ... .. to wreszcie będzie fajnie", "może jednak trzeba się trochę bardziej przyłożyć ... .. to wreszcie osiągnę zaspokojenie", ".. a jak się odpowiednio naprężę, to na pewno....".

Niestety, tak się nie stanie.

Kolejny krok:

Bycie magiem nie daje możliwości przeżywania szczęścia.

Można odczuwać zadowolenie, nawet bardzo duże zadowolenie. To nic złego odczuwać zadowolenie czy satysfakcję. Nawet tak wielkie zadowolenie, że może się zdawać, że za nim jest cały ocean szczęścia. Można nawet wejść w trans zadowolenia, trans nawet głębokiej satysfakcji z tego, czego się dokonało... Można mieć osiągnięcia, nawet wielkie osiągnięcia. Ale ani zadowolenie, ani satysfakcja z osiągnięć nie są szczęściem, ponieważ szczęście jest stanem nieuwarunkowanym. Niczego nie trzeba osiągać, aby być szczęśliwym. Nie potrzeba spełniać żadnych warunków, aby czuć szczęście. Tu wielka kłoda dla magów, bo oni chcą wypracować szczęście.

Na szczęście NIE TRZEBA być magiem. Nie trzeba kombinować, aby żyć. Bycie magiem nie jest konieczne do życia, do przeżycia. A tym bardziej do przeżywania szczęścia. Wystarczy być. Świadomie przeżywać i smakować życie.

Szczęście, radość pochodzą z pełnego przeżywania życia. I tyle, jest to wystarczające. Samo życie, przepełnione Boską energią życia jest tak wspaniałe, że powoduje trwałe, głębokie, zaspokajające uczucie szczęścia.

zgłoś błąd · do góry