wortal Ewy Lality J. Kałuskiej    
« strona główna ezo
Kalendarium warsztatów   Ezo ogłoszenia Mnisi i ja
bioterapia, radiestezja, reiki
ustawienia rodzinne wg. B. Hellingera
książki polecane
Ezo ogłoszenia - darmowa gazetka reklamowa MAMAeBABY - Przede wszystkim dla Kobiet
Tradycyjna Medycyna Chińska Uśmiech słońca Merhlin Medytacja dla Polski
codziennie o godz. 2200

aktualności
archiwum
ciekawe linki
CUDowne randki
czat
czat-archiwum
e-kartki
forum
komentarze
książki online
księga gości
spis artykułów
sylwetki
użytkownicy
wyszukiwarka

sklepy i restauracje
  wegetariańskie



ranking
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na tej stronie, wpisz swój adres e-mail:
Aktualizacja: 2016-08-10
© 2002 - 2017 CUDownyportal.pl

wykonanie witryny:

9gods.com

administracja:
enedue.com




  poleć znajomemu · komentarze [98]
grupa: Rozwój duchowy · wersja do druku
2003-06-14 Kluza Andrzej
Czy warto być pogromcą magów?

Pytanie w tytule jest niby retoryczne. Rozsądnie myśląc - Nie, nie warto - niby prosta odpowiedź. Ale jednak zastanówmy się, czy rzeczywiście zawsze jest to taka prosta odpowiedź? Z moich doświadczeń wynika, że czasami wielu z nas może bardzo chcieć być pogromcami magów.
Zjawisko manipulacji magicznych, jak zobaczysz, jest bardzo popularnym i powszechnie występującym. Mało kto jednak o tym mówi, ponieważ stanowi ono tabu społeczne. Gdyby większość ludzi w swoich przekonaniach przyjęła wiedzę o manipulacjach magicznych i zastosowała wnioski ku oczyszczeniu i uwolnieniu od nich, relacje między ludźmi i świat musiałby się bardzo zmienić! Podobnie jest z chęcią wielu osób, aby zrobić z tym porządek. Tacy ludzie, nazwijmy ich pogromcami magów, wikłają siebie, swoje życie i swoich bliskich w walkę bez sensu i bez perspektywy na wygraną. Zapewniają za to sobie i otoczeniu często wieloletnie cierpienia.
Co zrobić, aby przestać się tak boleśnie bawić? Ano, zobaczmy.

Kim jest mag?

Mag jest najczęściej osobą bardzo atrakcyjną i dobrze sobie radzącą w świecie materialnym! Może przyciągać uwagę, wręcz hipnotyzować swoim zachowaniem, luzem, swobodą zachowania, spojrzeniami. Niektórzy ludzie tak się fascynują magami, że afirmują sobie cechy maga, nie zdając sobie sprawy, że ich manifestacja wymaga bycia magiem (np. siła przebicia związana z brakiem wrażliwości i refleksyjności). Mag właśnie jest często "przebojowy", ma "siłę przebicia". I przebija, wręcz rozrywa - aury innych ludzi. Przy tak dobrym image'u, o który bardzo dba, może jednocześnie wywoływać (prowokować) wściekłość przez nieliczenie się z otoczeniem, wykorzystywanie ludzi z własnej rodziny czy z grona współpracowników.
Magami są zarówno mężczyźni jak i kobiety. Można to zaobserwować w życiu codziennym, że mechanizmy uwodzenia swą atrakcyjnością są nieco inne w obu przypadkach.
Dziwią się ludziska "jak taki piękny człowiek może być taki podły" albo "bez serca"? Zero zmarszczek, "ma gadane", nieskazitelny garnitur, uśmiech na buzi. Niekiedy jakaś babina doda: "Taki mądry". I bez serca? Teraz wiesz jak może takim być. Jest magiem.

Zwykle mag bardzo silnie zaburza pole eteryczne. Odwrotnie niż osoba medytująca, która przestrzeń harmonizuje.
Powodowanie zamieszania, zmieszania, konfuzji, niepokoju - są to elementy jego prowokacji. Osoby wrażliwe mogą odczuć ściśnięcie w żołądku, zawrót w głowie. Mogą zapominać języka w gardle, mogą czuć, że ktoś zadaje im gwałt. Niektórzy w takiej sytuacji będą mówić co innego, niż chcieli, niż zamyślali, lub niż by wypadało. Wrażliwa suczka mego kolegi w spotkaniu z magiem zaczyna szczekać. Jasnowidzowie mogą u maga dostrzegać jak bardzo zmieniona jest jego aura - bardzo odbiega od normalnej, zdrowej. Aura silnego maga czasami bywa w formie twardych strzępów, porwanych kłów, może mieć formę zębów i załamań, którymi rozszarpują aury innych.
Trudno przy takim człowieku czasami wytrzymać, a jeśli zechce zaatakować to atakuje zwykle również na poziomie ciał niewidzialnych, bo "kto to zobaczy". Tu wypada się uśmiechnąć, niektórzy bowiem wyczują a inni zobaczą. Zwykle jednak ludzie nie są w stanie utrzymać przytomności, gdy są atakowani i prowokowani przez silnego maga. I co najtrudniejsze - mag może tak działać, że nie będzie widać jego manipulacji. Dlatego zawsze ma wymówkę: "Przecież ja nic nie robię! Czego ty ode mnie chcesz! Czepiasz się!" Mag stara się zdyskwalifikować te odczucia jako fantazje, majaczenia. Jednak przeciwstawienie się tym tłumaczeniom to droga do jasnowidzenia.
Z powyższego opisu nic dziwnego, że działanie maga skutkuje również odcięciem od wymiarów duchowych. Dlatego tak wiele zebrań ludzi nie odwołuje się do Wyższych Istot, Boga. Wystarczy, aby na jakiejś naradzie był jeden czynny mag i po krzyku. Zwykle wszystkim zamykają się lub przytykają czakramy korony. Na niektórych zebraniach w firmach, w klasach szkolnych, w instytucjach państwowych, na uczelniach jest jeszcze gorzej. Wystarczy dwóch magów, którzy chcą ze sobą rywalizować (co zresztą z upodobaniem robią) i zebrani nie mogą dojść do ładu, sami starają się sobie przypomnieć, o co im właściwie chodziło. Tu warto powiedzieć, że magowie lubią skupiać się razem, i przynależeć - wtedy tworzą klan - ich siły wspomagają się. Rodzaje klanów to rodziny (np. Kapulettich i Montekich), partie (także polityczne), organizacje. Stąd niedaleko do rywalizacji, która jest dla magów szczególnie cenna. Poczucie wyższości, lepszości, pogarda wobec innych, nawet ta zawoalowana, to ma wskazywać na wysoką pozycję, jaką mag zdobył.

Zwykły, zdrowy człowiek sądzi, że walka, rywalizacja, zmagania nie są cenne. Cenna jest miłość, związki, rodzina, przyjaźnie. Tu się czuje dobrze, wie, że żyje wśród swych bliskich i ukochanych, ma łączność z Wyższą Jaźnią.

Dla maga to nie działa. Nawiązywanie relacji, bliskich, głębokich, szczerych związków nie jest dla niego / dla niej korzystne. On - nawykowo unikający bliskości - nie potrafi czuć radości z bliskości i czułości. Dla maga poczucie żywotności przychodzi, gdy udaje mu się skupić na sobie uwagę i zebrać od kogoś energię. Rywalizacja jest jednym z rodzajów walki o energię, także między magami. Wtedy może ją uzyskać i czuje swój narkotyk - dreszczyk emocji, ma poczucie żywotności. Gdy mało co się dzieje, mag czuje się jak trup! Musi się więc "coś dziać"! "Czemu się nic nie dzieje?!" Stąd zachłanność na podrażnienie, zamieszanie.
Pewnym typem zamieszania jest rywalizacja. Może być to rywalizacyjny sport (np. zamieszanie, burdy na stadionach), praca (do upadłego), wysiłek (choćby kopanie ogródka, byle żyły wychodziły). Ważne, aby czuć się większym, szybszym, lepszym OD kogoś. Nie aby było lepiej Z kimś, ale - z dystansem - aby być lepszym OD kogoś. Im mag więcej potrafi rywali zwyciężyć, pokonać, tym większy szacunek otrzymuje od tych, którzy go uwielbiają. I oto mu chodzi. Jest to motyw doskonałości - nieludzkości. Im bowiem mag "dalej zachodzi", realizując swe ambicje, tym mniej jest człowiekiem. Tak jest z ojcami zarabiającymi na dom - jeżeli mówi: "pracuję bo chcę mieć więcej pieniędzy na utrzymanie was", to w pewnym momencie może to osiągnąć, mieć mnóstwo pieniędzy. Ale pamiętaj - on nigdy nie obiecywał, że po osiągnięciu tych pieniędzy zbliży się do ciebie i do dzieci! To tylko naiwna żona miała takie fantazje, przychodzi czas, że zostaje bardzo opuszczona i samotna.
Mag nie musi być od razu czarnym magiem, ale na pewno jest manipulatorem. I to nie byle jakim!

Kim jest pogromca magów?

Piszę "pogromca", chociaż poprawnie można by napisać "osoba współuzależniona", lub "osoba pozostająca w transie ofiary". Nie wszyscy jednak współuzależnieni czy nie wszystkie ofiary chcą walczyć z magami. Tylko te bardziej ambitne. Te, które tęsknią za mocą. Coś jak sny o potędze. Jest to oczywiście myśl ego, która ani nie służy prawdziwemu dobru danej osoby, ale za to prowadzi do zmagań bez szansy wygrania. Przykładem takich osób mogą być wojujące feministki, albo niektóre żony i dzieci alkoholików. Myślą oni tak: jak mnie skrzywdziłeś, to ja ci pokażę! Należy z nim coś zrobić, najlepiej od razu i do końca się rozprawić! Okazuje się niestety, że taki "pokaz siły" najczęściej kończy się bardzo mocnym upokorzeniem takiego pełnego wściekłości pogromcy.

Jak pogromca magów zwykle chce nad magiem osiągnąć przewagę?

Najczęściej - niestety - idzie tą drogą, którą mag przewidział i bezwiednie wpada w jego sidła. Im bardziej mag prowokuje do dystansu, tym bardziej pogromca chce zwarcia i tym mniej myśli o sobie. To zaciska pętlę, ponieważ pogromca nie jest na tyle przytomny, aby zdać sobie sprawę, że mag używa metody podobnej do aikido. Niestety z nieczystymi intencjami. Im bardziej ktoś atakuje maga, (na co on zresztą czeka!), tym bardziej jego atak obraca się przeciwko niemu samemu. Proste. Ale nie jest to proste dla osób opętanych szałem zemsty, będących w stanie transu wyrównania krzywdy. Dla nich myślenie jest niedostępne.
Przykładem odejścia od siebie są opowieści żon alkoholików. Na pytanie "co u ciebie?" opowiadają JEGO przeżycia z dnia wczorajszego. Ze szczegółami. Zarówno on jak i ona nie są trzeźwi.
Taki pogromca, próbuje pokonać maga własną bronią maga, ale jest niewystarczająco w tym dobra. Nie potrafi jak mag - być na luziku, swobodnie, wręcz pogardliwie występować wobec innych. Przeżywa silne emocje, a na silne emocje mag właśnie czeka! I znowu - paradoksalnie - przez własne działania pogromczyni lub pogromca magów może się najbardziej pogrążyć. Aby być "lepszy" w atakach na maga, pogromca lub pogromczyni zazdrości magowi i próbuje przejąć jego metody. Wtedy pojawia się zachłanność na styl życia maga, zachłanność na jego myśli, przeżycia. Pojawić się może podziw, jak taki człowiek sobie dobrze radzi w świecie! Niektórzy mogą starać się go naśladować.
A mag rzeczywiście, biorąc pod uwagę oceny zewnętrzne zwykle sobie bardzo dobrze radzi. Umie zarobić (albo "wyrwać skądś") pieniądze. Nie liczcie tu jednak na moralność. Psychiatrzy określają magów (osoby psychopatyczne, o osobowości nieprawidłowej) jako takich, którzy nie potrafią postrzec innych ludzi. Traktują ich jak ruchome obrazy, nie jak żyjące istoty. Do takiego stopnia może posuwać się zdystansowanie od rzeczywistości. Dla porównania: idąc do kina zwykli ludzie widzą film, postacie, krajobrazy. Cieszą się, smucą z powodu przeżyć bohaterów. Natomiast metaforycznie mówiąc, mag idąc do kina widziałby białą płachtę materiału, na którą padają różnokolorowe promienie światła. I dziwiłby się, że ludzie dookoła coś przeżywają, bo on nic nie widzi. Podobnie w rzeczywistości - mag (mężczyzna lub kobieta) ma często bardzo zawężone postrzeganie i niechęć do rozszerzania horyzontów. Odwrotnie do medytacji - zawęża specjalnie świadomość, obniża wibracje. Dlatego nie ma lęków, nie podlega strachowi, wydaje się być zrównoważony i ma poczucie mocy. Umie logicznie myśleć, jest niekiedy bardzo inteligentny. Stąd nieśmiałe głosy refleksji, czy intelektualny geniusz może być psychopatą. Może, więcej - często jest odszczepiony od uczuć. Tak działa broń maga - wycofanie się.

Metody walki mag skrzętnie skrywa. Nie pokazuje ich, bo, po pierwsze, nie ma się czym chwalić, a po drugie nie musi się w nich ćwiczyć. Druga natura stała się pierwszą. Ludzie myślą, że jak się natężą, jak się nagłówkują, to wygrają z magiem. A tu figa. Przychodzi co do czego, i taki pogromca jest omotany, nie jest w stanie składnie mówić, zamiast myślenia przychodzi furia, bo "nic na takiego nie działa". Jest to jednocześnie skupienie na magu uwagi i - jak mówi Huna - energii. On na to czeka! Lubi, jak do niego przychodzi energia! Czuje się ożywiony, więc z lubościa pozwala na wściekłość i ataki, bo równocześnie ma zastrzyk energii, ktoś się nim interesuje. Specjalnie aranżuje sytuację, aby skupić na sobie uwagę. Niektórzy magowie manipulują za pomocą własnego pola energetycznego na kilkanaście metrów wokoło zrywając aury, nawet przez ściany! A że kogoś coś boli, że ktoś cierpi w związku z maga czynami - a kogo to obchodzi? Nie znajdziemy u maga zrozumienia, współczucia czy empatii. Można o tym zapomnieć.
Ale - również można to wziąć za podstawowe narzędzie rozpoznawania magów. Są egoistami do kwadratu. Nie wahają się, są bezrefleksyjni. W świecie według nich istnieje tylko jedna istota. I tą istotą jest mag.

Można przytoczyć słowa pewnego pana: "Ostatnio dowiedziałem się dwóch rzeczy. Że na świecie jest jakiś Bóg. I że nie ja nim jestem".

Aby walczyć i wygrać z magiem, trzeba przyjąć jego metody i zasady. A to jest prawie niewykonalne. Może się tak stać pod jednym warunkiem, że ktoś przejdzie transformację. Wtedy pogromca musi zmienić się do głębi - sam staje się magiem.

No chyba, że się nie chce walczyć z magiem i pozostać czującą, kochającą istotą, świadomym siebie, innych i Boga dzieckiem bożym. Tu tkwi sedno - rozwiązanie problemu. Jest to jak koan zen. Aby wejść na najwyższą górę bez wysiłku, nie trzeba się ruszać z miejsca. Aby wygrać - dla siebie samego - nie należy zaczynać walki. Prawdziwie wygrana walka to ta, której nie było.

Jak z magiem postępować?

Po pierwsze - nie daję tu rad jak przekonać maga, aby magiem nie był. Można się pomodlić się do Boga i jego Wyższej Jaźni. Jednak te osoby, np. kobiety, które rwą się do takiej modlitwy, lepiej, aby zobaczyły najpierw swoje intencje, co chciałyby z takim magiem zrobić! Modlitwa nieczysta nie będzie bowiem skuteczna, a przesłana automatycznie w sfery astralne może przynieść niezłe pomieszanie w życiu dla tej osoby i jej bliskich! Dlatego czasami lepiej się nie "modlić", aby sobie nie zaszkodzić. Najpierw należy popracować nad czystością własnych intencji.
Mag ma takie prawo, aby żyć jak mu się podoba. To jego życie, jego sprawa. Może również zmienić swoje intencje, jednak czeka go ciężka droga, jako że musi powrócić ścieżką, na której go czekają niegdyś wyparte mary: poczucie bezsilności, wyparcie się Boga, poczucie poniżenia, poczucie braku mocy. To wszystko czego nie lubi. Jeśli zdecyduje się na oczyszczenie, to to, od czego uciekał, będzie przez pewien czas ponownie jego doświadczeniem. Nie dziwię się więc, że mało jest osób, które zawracają ze ścieżki maga. Znam jednak kilka takich i bardzo je szanuję.

Po drugie, osoba, która chciała uratować, uczłowieczyć maga - pogromczyni lub pogromca - to ona sama ma się zająć sobą! Osoba, która chciała walczyć z magiem, ma coś z nim wspólnego. Jest to poczucie "dlaczego on się mną nie zajmuje". Stąd wściekłość na tych, co wyglądają na bardzo dobrze sobie radzących, roszczenia wobec nich.
A co ponadto - tworzenie sobie kłopotów w życiu, bycie ofiarą życiową, tarzanie się w kłopotach i trudnościach. Dlaczego? Przecież to nieracjonalne? Tak, dla intelektu. Ale Niższe ja przez to uprawomocnia swoje roszczenia: "Jaka ja biedna!" "Jaki ja biedny" Czyli - oni mają obowiązek się mną zająć! To rozumowanie na poziomie czterolatka, ale taka jest Niższa Jaźń.
Tylko poprzez zajęcie się sobą taka osoba może siebie uratować, ponieważ jej nawykowym zachowaniem było ratowanie innych i zapominanie o sobie i swoim życiu. Osoba taka ma szansę prawdziwie żyć, mimo, że może życie wydawać jej się trudne razem z cierpieniem i lękami, które przeżywa. Jej szansa jest większa niż szansa maga dlatego, że mag jest bardziej odszczepiony, odsunięty od swego prawdziwego ja. On nawet już nie cierpi, odciąwszy się od lęków i cierpienia.

Były pogromca, czy pogromczyni magów może zdać sobie sprawę z tego, że czuje i może to odczuwanie zamieniać powoli na odczuwanie coraz przyjemniejszych emocji i uczuć. Jest to skarb, który mimo, że zabrudzony, może zabłysnąć kiedyś pełnym miłości blaskiem.

zgłoś błąd · do góry