wortal Ewy Lality J. Kałuskiej    
« strona główna ezo
Kalendarium warsztatów   Ezo ogłoszenia Mnisi i ja
bioterapia, radiestezja, reiki
ustawienia rodzinne wg. B. Hellingera
książki polecane
Ezo ogłoszenia - darmowa gazetka reklamowa MAMAeBABY - Przede wszystkim dla Kobiet
Tradycyjna Medycyna Chińska Uśmiech słońca Merhlin Medytacja dla Polski
codziennie o godz. 2200

aktualności
archiwum
ciekawe linki
CUDowne randki
czat
czat-archiwum
e-kartki
forum
komentarze
książki online
księga gości
spis artykułów
sylwetki
użytkownicy
wyszukiwarka

sklepy i restauracje
  wegetariańskie



ranking
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na tej stronie, wpisz swój adres e-mail:
Aktualizacja: 2016-08-10
© 2002 - 2017 CUDownyportal.pl

wykonanie witryny:

9gods.com

administracja:
enedue.com




  poleć znajomemu · komentarze [9]
grupa: Rozwój duchowy · wersja do druku
2003-04-16 Kluza Andrzej
Pytania dla DDA.

Dużo już powiedziano o DDA (Dorosłych Dzieciach Alkoholików), w tych publikacjach, które przeczytałem. Mnie samego to dotyczy, sam jestem DDA.

Myślę, ze warto tu dodać dwie kwestie:
1. Paradoksalnie, pewne możliwości, które daje wcielenie w rodzinie z problemem alkoholowym. Mówi się także o Jezusie, że tak się wcielając wybrał pewne wyzwanie dla swojej "ambicji duchowej". Chociaż nie wierzę, aby pójście na krzyż miało coś wspólnego z komfortem życia, to może się czegoś przez to nauczył, coś DOŚWIADCZYŁ.
Trochę może naciągane, ale niech będzie. Może już więcej takiej dawki cierpienia nie wybierał.
Podobnie DDA. Dla duszy takie wcielenie jest bardzo atrakcyjne, ale i daje niezwykłą dawkę cierpienia. Nie mówię, że jest to wcielenie atrakcyjne z przytomnego punktu widzenia. Właśnie z nieprzytomnego. Warto przejść sesję prenatalną i zobaczyć, co się czuło przed inkarnacją, jaki pociąg do takiego wzorca nieprzytomności związanego z zamroczeniem alkoholowym. To zastępuje cały świat. Nic więcej nie istnieje tylko kołysanie... Luli luli..
Ale jak się otrzeźwieje, to ma się kaca...!

I to sobie odreagować.
Może już nie warto wchodzić w takie cierpienia, aby się rozwijać?

2. Kwestia rozwoju dziecka w rodzinie dysfunkcyjnej. Dziecko takie nie rozwija się zgodnie ze swoimi potrzebami, ani ze swoimi możliwościami, a otoczenie nie wspiera go tak, jak powinno.

Możesz zobaczyć, jakie potrzeby miałeś w dzieciństwie niezaspokojone, i jakie dalej w dorosłość ciągniesz.

Jakie miałeś/aś możliwości jako dziecko, jak to czułeś? Czułeś swój potencjał i wielką chęć wcielenia go w życie. Może był to duży potencjał, może czułeś dużą moc? To moc z ducha. Gdy małe dzieci czują tą Bożą energię, to są radosne, wesołe, chcą biegać, skakać, cieszyć się.

Ale potem przyszły rozczarowania. Przypomnij sobie jak wielkie były to rozczarowania i czego dotyczyły.

Najprawdopodobniej po kilku latach, gdy rodzice tłumili tą radosną energię zacząłeś niechętnie patrzyć na nich i ich „wapniactwo”, przestarzałe poglądy.
Przypomnij sobie, jak sobie wyrobiłeś niechętny stosunek do rodziców. Jak uprawomocniałeś go tym, że oni nie wspierali twoich potencjałów i że nie rozwinąłeś się tak jak mogłeś.

W czasie dzieciństwa miałeś oczekiwania w stosunku do rodziców. Przypomnij sobie jakie, konkretnie, oczekiwałeś, że oni to zrobią, że tamto dopilnują, że ... Spisz te oczekiwania.

A teraz zobacz ile z tego nadal masz, ile jest niespełnionych, niezaspokojonych, ile jeszcze nadal ciągniesz, w ile wierzysz, że kiedyś.... , że może jeszcze ktoś ci....

Jakie masz oczekiwania co do zaspokojenia tych potrzeb ze strony innych, obcych, nieznanych osób, a zwłaszcza tych, które są podobne do figur rodziców?

Póki masz te oczekiwania, możesz nie być dojrzały.

Dziecko rozwijające się w takiej rodzinie przyjmuje różnorodne role. Przypomnij sobie, jak ci nie było wygodnie zachowywać się w pewien specjalny sposób, który otoczenie na tobie wymagało. Zobacz, ile z tego wzorca nadal jest czynne w twoim dzisiejszym życiu?

Role dziecięce DDA często nijak mają się do jego zdrowego wzrostu - psychicznego i cielesnego, a nawet duchowego. No, może duchowo takie dziecko bardziej może być wrażliwe, z powodu większych trudności psychicznych i cielesnych. Nie chce oddalić się od świata ducha, bo w materialnym otoczeniu bardzo kiepsko mu się żyje.

Jednak te przyjmowane role - od bardzo wczesnego wieku - są wzorcami przeżywania, z którymi się będzie utożsamiać i tak będzie w chory sposób funkcjonować wiele lat później. Warto sobie zdać sprawę, co to za role. Możesz o tym przeczytać w literaturze o DDA, albo możesz we wspomnieniach zobaczyć, kim się stawałeś – zamiast być dzieckiem. Najłatwiej jakby stanąć z boku i zobaczyć tą sytuację jeszcze raz z pewnego niewielkiego dystansu. Widzisz rodziców i siebie. Kim się stajesz dla nich? Jaką funkcję spełniasz w ich relacji? Jaką funckcję spełniasz w stosunku do rodzica pijącego? Kim jesteś dla rodzica niepijącego (współuzależnionego)? Spróbuj wypisać na papierze te role, funkcje. Czy ci w tej sytuacji jest dobrze? Jakie miałeś oczekiwania przy wypełnieniu każdej z zapisanych ról? Aby dobrze się poczuć sam ze sobą, w swoim własnym życiu, warto świadomie z tych chorych ról dziecięcych zrezygnować.

Osobiście bardzo wcześnie zacząłem być świadom, że muszę coś ze sobą robić, żeby w miarę w zdrowiu przeżyć życie. Dzisiaj wiem, jest takie jedno wspaniałe pytanie dla DDA w każdym wieku:

Czy jest ktoś, kto się tobą zajmie?

Kto zrobi to za ciebie, dla ciebie? Kto uwolni cię od tego trudnego bagażu i od tych problemów? Spróbuj wyliczyć znane sobie osoby, bliższe i dalsze, i spytać się siebie, czy one są zdolne spełnić te oczekiwania, że ci pomogą wyjść z tego dołu.

Wylicz na spokojnie, jedną osobę po drugiej i przy każdej zadawaj sobie powyższe pytania.

Ja się rozglądałem i odkryłem, z zupełnie niewesołą miną, że nikogo nie ma wokoło, tylko ja sam. Tak na prawdę nie mogę liczyć, że ktoś za mnie to zrobi. Tylko ja sam mogę zdecydować się i sobie pomóc. W takim osamotnieniu stawiają człowieka w psychoterapiach oficjalnie uznawanych. Na szczęście jest jeszcze Bóg i Wyższa Jaźń. To nie są ludzie i nie należy oczekiwać, że wyręczą nas z naszej ludzkiej roli - samemu trzeba trochę podziałać. Na szczęście dla mnie WJ i Bóg są dla mnie punktami odniesienia i coraz więcej - wsparcia.

zgłoś błąd · do góry