wortal Ewy Lality J. Kałuskiej    
« strona główna
Kalendarium warsztatów   Ezo ogłoszenia Mnisi i ja
bioterapia, radiestezja, reiki
ustawienia rodzinne wg. B. Hellingera
książki polecane
Ezo ogłoszenia - darmowa gazetka reklamowa MAMAeBABY - Przede wszystkim dla Kobiet
Tradycyjna Medycyna Chińska Uśmiech słońca Merhlin Medytacja dla Polski
codziennie o godz. 2200

aktualności
archiwum
ciekawe linki
CUDowne randki
czat
czat-archiwum
e-kartki
forum
komentarze
książki online
księga gości
spis artykułów
sylwetki
użytkownicy
wyszukiwarka

sklepy i restauracje
  wegetariańskie



ranking
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na tej stronie, wpisz swój adres e-mail:
Aktualizacja: 2016-08-10
© 2002 - 2017 CUDownyportal.pl

wykonanie witryny:

9gods.com

administracja:
enedue.com




  poleć znajomemu · komentarze [16]
grupa: Rozwój duchowy · wersja do druku
2009-10-21 Kluza Andrzej
Uwaga – towar deficytowy

Tam gdzie skupiasz swoją uwagę idzie Twoja energia
Huna

„Tak wielu chce naszego dobra, nie dajmy sobie go odebrać!”
autor nieznany


W dzisiejszych czasach, jak mówią specjaliści, jesteśmy narażeni na wiele bodźców ze środowiska. Tu coś hałasuje, tam coś miga, oprócz światła słonecznego świecą nam w oczy lampy, neony, reklamy, komputery, żarówki, ledy. Dookoła nas jest wiele informacji, wiadomości, wiele wydaje się ważnych, by po kilku latach nawet nie być wspomnianymi. Te bodźce działają na organizm, stymulują mózg, stymulują układ nerwowy. Czasami ciężko jest to ścierpieć. Czasami jest tego zbyt dużo. Oczywiście to nasza, osobista decyzja, ile z owych bodźców do siebie dopuszczamy, ale istotne jest, że ktoś je wysyła, wysyła ich więcej niż kiedyś.

Jesteśmy przestymulowani, jak to określa się. To jedno oblicze sprawy. Drugie to takie, że nasza uwaga jest zabierana, czy wręcz kradziona. I tego raczej nikt nie zauważa. Trzeba bowiem doceniać własną uwagę jako coś cennego, aby zauważyć, że jest towarem, na który wiele osób ma chęć.

Spotkałem się nie raz z osobami miłymi, wydającymi się być przyjacielsko nastawionymi, ale.. zbyt dużo mówiącymi. Niby nic, niby wszystko w porządku, taka osoba sobie mówi, mówi o wydarzeniach, o swoich sprawach albo o sprawach teoretycznych. Zaciekawia. Umie zaciekawić, wciągnąć. Jednakże.. nie daje czasu ani przestrzeni drugiej stronie. Skupia na sobie uwagę. A za uwagą idzie energia. Może nawet w takim przypadku być to manifestacja wzorców hipnotycznych – ktoś nas delikatnie uwodzi, hipnotyzuje. Mówi bez słów – tak dobrze jak słuchasz... lepiej nie przestawaj słuchać, bo może być gorzej, bo możesz się gorzej poczuć, np. będę do ciebie mieć pretensje, obrażę się, „strzelę focha”.
Istotnie – dla niego/niej to będzie gorzej, jak przestanę słuchać, jak zrezygnuję z takiego „przyjaciela”. Uratuję jednak moją energię od wyczerpania. Dopiero w przypadku rozmów, gdzie jest harmonia i wymiana opowieści fify-fifty, czyli po równo każda strona słucha i mówi, dopiero wtedy można mówić o prawdziwej, zdrowej relacji.


Gdzie uwaga tam energia. Energia jest w nas, wypływa z naszej głębokiej żywotności, wręcz jesteśmy żywotnością, która zasiedla ciało i fizyczne, i te wyższe. Wypływ tej energii tam się kieruje, gdzie spojrzymy, gdzie przyłożymy ucho. Czyli tam, gdzie idzie nasza uwaga. Stąd osoby, których słuchamy są doenergetyzowane, nawet te, które mówią mało mądrze. Nauczyciel, nawet najbardziej tępy będzie się dobrze czuć, o ile będzie słuchany – bo dostaje energię od uczniów. Guru różnego rodzaju także manipulują ową energią widzów, słuchaczy, nawet nie ucząc ich zbytnio. Albo uczy z pozycji mądrości kulturowej, niespecjalnie duchowej, potwierdzając przekonania słuchaczy. Wystarczy mu, żeby dawali energię, i już ta energia od, dajmy na to tysiąca wyznawców, konstruuje ogromną energetyczną postać. A taka postać przyciąga uwagę.
Występuje tu efekt kuli śnieżnej – im więcej ktoś dostaje energii, tym więcej jest chętnych by ją mu dawać. Nie zależy to od mądrości owego kogoś. Dusze ludzkie nie są nastawione na mądrość, a na przeżycia – im więcej doświadczeń, tym je to bardziej ciągnie. Dopiero, gdy włączy się trzeźwe myślenie, można rozróżnić o co chodzi w tym, że coś tak przyciąga naszą uwagę.

Nasza uwaga jest jakby strzałką, która skierowuje się od naszego żywotnego wnętrza dokądś. Dokądkolwiek. Można być świadomy owego skierowania, lub nie. Nie ważne – i tak za skierowaniem uwagi idzie energia.
W przypadku mniej rozwiniętych istot [mniej rozwiniętych ciał subtelnych] owa energia idzie bezwiednie. Łatwo taką energię pozyskać, przyciągając uwagę owej istoty.
U istot bardziej zaawansowanych, uwaga jest kierowana bardziej rozważnie. Występuje decydowanie, czym się zajmuję. Występuje świadome chcenie – kierowanie uwagi na cel.
W dalszych krokach rozwoju pojawia się samoświadomość. Zaczynamy być uważni – zaczynamy obserwować siebie, i to co się dzieje z naszą uwagą, dokąd ją kierujemy.

W czasie medytacji nasza uwaga, a z tym energia nie wychodzi do świata zewnętrznego. Zamyka się w świecie wewnętrznym. Za tym idzie energia – również narasta w nas samych. Dzięki temu czujemy się pokrzepieni wewnętrznie, wzmocnieni po poprawnej medytacji. Dzięki temu również nasze aury, ciała subtelne są bardziej niż zwykle zasilane i mogą wzrastać.

Uwaga skupiana na sobie samym/samej jest jak najbardziej korzystna. Oczywiście nie chodzi tu o rozwijanie poczucia własnej ważności [ego], lecz o zwiększenie akceptacji zasiedlania ciała i umysłu przez istotę pełną żywotności – przez nas samych.
Wiele razy spotkałem się z przekazami osób, które przeszły śmierć kliniczną. Mówiły one, że po wędrówce poza ciałem, jak miały do niego wracać pojawiał się duży opór – „ja mam wracać do tego worka z kośćmi?!” No tak, jak ciało jest doprowadzone na skraj życia to nic dziwnego, że jest tak niekomfortowo postrzegane.
Jednak gdy żyjemy, w chwili obecnej, również możemy łatwo odczuć witalność, żywotność w naszym ciele. Możemy się z niej ucieszyć. Możemy się ucieszyć energią w rękach, w stopach, możemy uznać nasze życie w ciele za coś przyjemnego. Takie ćwiczenia pogłębiania świadomości propaguje Eckhart Tolle. Gdy dodajemy swojemu ciału energii życiowej to pozytywnie je wspieramy, wzmacniamy jego witalność, zwiększamy żywotność ciała. Rozwijamy również samoświadomość w pozytywny sposób. Skupiamy bowiem uwagę na czymś, co cieszy, i co jest tak bliskie i ważne. Zamiast nie być zadowoloną/zadowolonym z własnego wyglądu, wagi, postury obdarzamy nasze ciało delikatną uwagą i akceptacją. Ta dobra energia przysparza dobrego doświadczenia w związku z własnym ciałem, a ono się za to odwdzięczy.
Samoświadomość przy byciu świadomym ciała dotyczy nie tylko celu uwagi, ale dotyczy również źródła – skąd ta energia życiowa płynie. W pewnym momencie oprócz samego ciała i przepływu energii zaczniemy być świadomi i trzeciego elementu – źródła żywotności.
Ludzie są utożsamieni z wieloma sprawami. Jedni utożsamiają się z własnymi myślami, inni są bardzo związani z rodziną, inni nie widzą życia poza pracą. Niektórzy bardzo są przywiązani do swojego wyglądu i atrakcyjności. To wszystko są utożsamienia. W medytacji zmienia się powoli utożsamienie – odczucie tego, „kim jestem”. Nie bez przyczyny tak brzmi właśnie jeden z koanów zen. Samoświadomość centrum siebie, źródła żywotnego wydaje się być wartościowym celem utożsamienia, jednak nie prostym, bo jak tu się utożsamić z czymś, co nie ma formy i nie ma treści?
Najważniejsze chyba jest jednak to, że poprzez medytację ustalamy uwagę, że uczymy się nią kierować. Że zabieramy ją – i energię za nią podążającą – od złodziei [czasami mówi się „złodziej czasu”] i przywodzimy do celów prawdziwie wartościowych.






http://swiatducha.wordpress.com/

zgłoś błąd · do góry