wortal Ewy Lality J. Kałuskiej    
« strona główna ezo
Kalendarium warsztatów   Ezo ogłoszenia Mnisi i ja
bioterapia, radiestezja, reiki
ustawienia rodzinne wg. B. Hellingera
książki polecane
Ezo ogłoszenia - darmowa gazetka reklamowa MAMAeBABY - Przede wszystkim dla Kobiet
Tradycyjna Medycyna Chińska Uśmiech słońca Merhlin Medytacja dla Polski
codziennie o godz. 2200

aktualności
archiwum
ciekawe linki
CUDowne randki
czat
czat-archiwum
e-kartki
forum
komentarze
książki online
księga gości
spis artykułów
sylwetki
użytkownicy
wyszukiwarka

sklepy i restauracje
  wegetariańskie



ranking
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na tej stronie, wpisz swój adres e-mail:
Aktualizacja: 2016-08-10
© 2002 - 2017 CUDownyportal.pl

wykonanie witryny:

9gods.com

administracja:
enedue.com




  poleć znajomemu · komentarze [1]
grupa: Rozwój duchowy · wersja do druku
2008-04-28 Kluza Andrzej
Psychotronika, ezoteryka i rozwój duchowy

W kręgu osób zainteresowanych sprawami ze sfer niewidzialnych wydawałoby się, że tak wiele z nich jest dobrymi, zacnymi ludźmi, którzy się zajmują szczytnymi sprawami. Nawet można by powiedzieć, że sama dziedzina duchowa to wymusza - bycie dobrym. Pięknie to brzmi, jednakże są to tylko miłe fantazje i pobożne życzenia. Realność jest inna. Jest wiele ludzi zajmujących się dobrem, ale jednoznaczność "duchowość równa jest dobremu człowiekowi" wydaje się naiwna.

Czuang Tse, dawny taoista chiński opowiadał taką baśń o psach.
"Najgorszy pies przypomina kota. Wystarczy mu, że się naje.
Średni pies ma oczy błyszczące, nikogo się nie boi.
Najlepszy pies, szczęśliwy i wolny, nawet nie wie, że jest psem."
Ten artykuł jest podobny nieco do tej baśni.


Możemy zacząć od definicji. Psychotroniką nazwijmy obszar aktywności, który dotyczy dziedzin duchowych, sfer niewidzialnych. I tylko tyle. Nie dodamy, że jest to zainteresowanie jakimiś istotami pomocnymi nam, czy duchami opiekuńczymi. Psychotroniką może być zwykły inżynierski pomiar mocy duchowych. Może być to umiejętne zastosowanie magii, huny, bez względu na intencje - dobre czy złe. Nie wartościujemy tutaj działań, a nawet nie wymagamy, by były zgodne z naszą Wyższą Jaźnią i jej pomysłami, czy też z wolą Boga.

Jak widać psychotronika jest zatem szeroką dziedziną. Można zaliczyć do niej systemy ćwiczeń takie jak proponuje Dimitrij Wereszczagin w serii książek DEIR. Przypomnijmy, że system ten narodził się na podstawie działań szpiegowskich. Autor nie przejmuje się, że część z prezentowanych tam aktywności oparta jest na presji, czy odwecie. Nie zastanawia się nad moralną stroną zagadnienia. Być może nie ma takiej świadomości, być może nie ma takiej chęci. Owszem, w wielu ćwiczeniach autor serii podaje pytania dotyczące karmy, opowiada o szczytnych celach tych praktyk. Jednakowoż nie można całej serii DEIR jednoznacznie przyporządkować do dziedziny rozwoju duchowego, jeśli w znaczącej części pracy niewiele się wspomina o aspektach dobra i nieingerencji w czyjeś obszary.

Podobnie w dziale psychotroniki powinny pozostać praktyki niektórych osób, które wyciągają jedną spośród zasad Huny: "to jest prawdziwe, co działa". Atrakcyjna to zasada, lecz nie jest to jeszcze prawdziwa, pełna Huna, a jedynie jej urywek. Brakuje zasady "Aloha" - zasady miłości, otwartego serca. I nie jest to często świadoma postawa tych osób. Nieświadomie bowiem mogą one mieć negatywne programy, które uruchamiają się bez ich świadomej woli, w czasie działań z energiami subtelnymi. Warto się więc przebadać na istnienie negatywnych, nieświadomych programów, wypytać się podświadomości co do intencji działań z energiami. I oczyszczać nieoczyszczone intencje wobec siebie i innych istot. Wtedy można działać zarówno bezpiecznie jak i pożytecznie.
Przy zastanawianiu się nad podejmowanymi działaniami psychotronicznymi, możemy odpowiedzieć sobie na pytanie: czy ta aktywność którą podejmuję kogoś nie krzywdzi? Czy nie narusza wolnej woli? Czy nie przysparza mi złej karmy? Czasami bowiem "dobre intencje" nie są w istocie swej prawdziwie dobre. One tak mogą wyglądać dla kogoś, kto nie ma wystarczającej świadomości rozróżniającej, zaś patrzy na świat przez klisze astralne.
Inne pytanie: Czy działam z poziomu własnego ego, robiąc to, co tylko chcę, nie przejmując się pomysłami Przewodników Duchowych? Wiem, dla wielu osób właśnie "róbta co chceta" jest atrakcyjne! Chcą wyżyć się, zaznać swobody! Świat proponuje tyle różnych doświadczeń, posiadłości, wrażeń! Niektórzy ludzie niewiele się interesują tym, po co tu są, i czy ewentualnie mają jakieś zadania do zrobienia. Oczywiście, wielu jest młodymi duszami, dla których to jest właściwe - zadbanie o swoje bezpieczeństwo materialne, o zaistnienie w tym świecie. Jeśli zaś robi to dusza dojrzała lub stara - to coś tu nie gra.
Można się spytać, czy też nie buntujemy się przed jakąś ważną osobą - np. ojcem lub mamą? Bo zwykle dusza jest zainteresowana we współdziałaniu z Przewodnikami. Dopiero, gdy człowiek się buntuje, to próbuje działać na własną rękę i wyłącznie dla własnej korzyści. I jeszcze dodatkowo jest z siebie bardzo dumny, bo stał się asertywny.

Ezoteryka jest, można rzec, węższym obszarem działań niż psychotronika. Z założenia są to aktywności we współdziałaniu z kręgiem istot świetlistych. Istoty niewidzialne są bardzo różne. Z obszaru istot pozytywnych, wspierających można wymienić Boga, Wyższe Jaźnie, Przewodników Duchowych, Opiekunów Duchowych, Duchy Opiekuńcze Miejsca, Duchy Opiekuńcze Przyrody, Duchy Opiekuńcze Żywiołów, Dobrego Ducha Ziemi, Anioły różnych poziomów i hierarchii. W każdej z tych grup są istoty na różnych poziomach zaawansowania duchowego. Są i mniej zaawansowane, odpowiadające poziomowi osoby ludzkiej, są bardziej zaawansowane, bezpośrednio przewodzące ludziom, czy innym istotom. Są też istoty o wiele bardziej zaawansowane, którego to zaawansowania duchowego nawet nie sposób nam sobie wyobrazić, ponieważ nie mamy choćby kawałka zindywidualizowanych ciał subtelnych na poziomach, które tamte istoty znacznie przewyższają.
Ezoteryka jest więc dziedziną - w moim rozumieniu - pozytywną. Niekoniecznie jest ona związana ze świadomym rozwojem, ze świadomym podążaniem ścieżką duchową. Jest to obszar zainteresowań, w którym można się rozwijać niejako przy okazji spotykania się z subtelnymi energiami. Znam wiele osób, głównie wróżek, które mają tą postawę. Wystarczy im połączenie ze światem niewidzialnym i działania na tej płaszczyźnie. Takie osoby nie przejmują się nadmiernie swoją osobą, ani też swoją kondycją. Zwykle nie mają dużych intencji do pracy nad sobą. I mają oczywiście do tego prawo.

Ostatnim obszarem, który wspomnę, jest rozwój duchowy. To dla mnie kategoria najwęższa. Zarazem jest to psychotronika, jak i ezoteryka, ale też coś jeszcze bardziej szczegółowego. Rozwój duchowy oznacza świadome i chętne zajmowanie się własnym rozwojem na różnorodnych płaszczyznach naszego bytu. Oczywiście na niektórych poziomach możemy mieć większe osiągnięcia, na niektórych mniejsze, ale generalnie jesteśmy tym zainteresowani i chętni do pracy nad sobą.
Metody stosowane w rozwoju duchowym będą podobne do ezoterycznych i psychotronicznych, jednak będą wrażliwe na dobro, będą ustawiane do działania na poziomie serca. Rozwój duchowy jest przyjazny, serdeczny. Czasami zdarza się, że adept będzie działać na inne sposoby, ale mając pozytywne intencje i wyczuloną świadomość będzie dążyć do oczyszczenia swoich praktyk, do oczyszczania swojej ścieżki.
Rozwój duchowy nie jest stałym kanonem, raczej jest to dziedzina osobista. Jak to mówią: "każdy ma swoją ścieżkę". I swojego Przewodnika Duchowego, który jest istotą żywą, żyjącą, elastyczną w działaniu, inspirującą. Inspiracje z wyższych pozytywnych poziomów bytu mogą dawać czasami nam zaskakujące rezultaty. Moim, i wielu znajomych doświadczeniem są nieoczekiwane sytuacje, które pojawiają się w różnych momentach praktyki duchowej. Czy to w sesji zachodzi coś niezwykłego, czy też moje wyobrażenia o tym, co powinno się stać są bezpardonowo rozwiewane przez proces, który się wydarza. Wielokrotnie miałem takie doświadczenia. Dają one pogląd na sferę myślową: poziom mentalny i przyczynowy. Pokazują jak owe poziomy są w zasadzie przewidywalne i dość sztywne. Gdy bowiem nabywamy jakieś przekonanie, czy chwytamy się jakiejś myśli, to zwykle nie umiemy się otworzyć na coś innego, co mogłoby nas spotkać. I gdy nas to "coś innego" spotyka, wtedy możemy się nieco zdziwić, i przypomnieć sobie, jak zadziwiająco przekonujące były te myśli, które się zupełnie nie sprawdziły, bo sprawa poszła inną ścieżką.
A więc rozwój duchowy to także otwieranie się na inspiracje z wyższych poziomów. Warto też dodać, że otwieranie się na coraz to lepsze inspiracje. I przepracowywanie oporów podświadomości przed tym lepszym, co może nas spotkać.
Po poznaniu różnorodnych ćwiczeń z wielu systemów: relaksacji, medytacji, modlitwy, podejść psychologicznych i dydaktycznych można zauważyć, że osobisty rozwój duchowy czerpie z wielu źródeł. I nie szkodzi mu to zupełnie. Kiedyś słyszałem opowieść o tym, że stojąc w dwóch łódkach, po jednej nodze w każdej, nie da się płynąć. Myślę, że jeśli jedna jest łodzią dobra, a druga zła, to rzeczywiście jest coś nie tak. Ale pomysł, że dobro ma swoje granice i nie jest zgodne samo ze sobą, nie pochodzi, łagodnie mówiąc, z czystych sfer.
Powracając do Czuang Tse. W wielu opowieściach mówi on, że należy zapomnieć o świadomym działaniu, poddać sie tao. Jednak nigdzie nie znalazłem, że należy być naiwnym lub ograniczonym. Mówi raczej:

"Skrępowani swoją wiedzą, ludzie nie pojmują tao, które nie ma granic".








zgłoś błąd · do góry