wortal Ewy Lality J. Kałuskiej    
« strona główna
Kalendarium warsztatów   Ezo ogłoszenia Mnisi i ja
bioterapia, radiestezja, reiki
ustawienia rodzinne wg. B. Hellingera
książki polecane
Ezo ogłoszenia - darmowa gazetka reklamowa MAMAeBABY - Przede wszystkim dla Kobiet
Tradycyjna Medycyna Chińska Uśmiech słońca Merhlin Medytacja dla Polski
codziennie o godz. 2200

aktualności
archiwum
ciekawe linki
CUDowne randki
czat
czat-archiwum
e-kartki
forum
komentarze
książki online
księga gości
spis artykułów
sylwetki
użytkownicy
wyszukiwarka

sklepy i restauracje
  wegetariańskie



ranking
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na tej stronie, wpisz swój adres e-mail:
Aktualizacja: 2016-08-10
© 2002 - 2017 CUDownyportal.pl

wykonanie witryny:

9gods.com

administracja:
enedue.com




  poleć znajomemu · komentarze [2]
grupa: Rozwój duchowy · wersja do druku
2006-10-04 Kluza Andrzej
Doświadczanie obszernej aury, cz.1.




Rośniemy!

Od dziecka lubiłem swoje ciało i lubiłem możliwości, jakie ma. To duża frajda, przyznam jeździć w tym „cennym pojeździe”, jak je nazywają Buddyści. Jednak kiedyś na krztynę nie przypuszczałem, że coś jeszcze więcej może mnie czekać w tym miłym obszarze rozpoznawania, co moje ciało umie, potrafi, i jakie ciekawe doznania się z tym łączą.

Od dziecka do dorosłości rośniemy. Rośnie nasze ciało fizyczne. To jest widoczne i powszechnie przyjmowane za prawdę.
Dodatkowo jednak rośnie nasza aura. Tego nie widać i mało kto sobie zdaje z tego prawdziwie sprawę. Rozwój aury, zwłaszcza jeśli brać pod uwagę rozwój duchowy, jest jednak bardziej spektakularny i bardziej niezwykły, niżby można na pierwszy rzut oka sądzić.

W czasie, gdy rozwijamy się duchowo rozwija się nasza aura i rozwija się nasza wrażliwość. Można spytać: skąd ta wrażliwość? Często tak przeszkadzająca w „normalny”, „zwykły” sposób żyć. Wiele osób, które rozwijają się duchowo narzekają na to, że kiedyś im się lepiej żyło, gdy byli np. dziećmi, gdy – właśnie dodam - nie mieli tak rozwiniętej i obszernej aury. Czy rozwój ma przynosić kłopoty, pytają?

Rozwój przynosi rozszerzenie się aury, a wraz z tym szerszy kontakt z tym, co się dzieje wokoło. Większy kanał doznań, doświadczeń.

Jako dziecko mogłeś czuć swoje niewielkie rozmiary w stosunku do wielkości ciał rodziców. Mówią, że aura dziecko do trzeciego roku życia jest otoczone aurą matki i w niej żyje. Jest to poniekąd prawda. Dziecko ma swoją aurę, jednak nie jest ona aż tak duża, wykształcona i silna. Stąd potrzeba ochrony ze strony energii matczynych. Jest to bardzo pożyteczna i komfortowa sytuacja, gdy matka tak chroni swoje dziecko.
[Tu można wspomnieć, że osoby, które nie miały takiej ochrony w dzieciństwie mogą mieć kłopoty z tego powodu w czasie późniejszym.]

Dalszy rozwój, gdy ciało dziecka dorasta daje poczucie, że więcej możesz, więcej jest ci dostępne. Postrzegasz większy obszar otoczenia. Podczas spacerów twoja uwaga i świadomość jest rozszerzona. Nie tylko postrzegasz tak jak małe dziecko, co dzieje się w wózku i dwa metry wokoło. Dziecko może nie zwracać uwagi na dalsze przedmioty, nie zapamiętywać drogi spaceru. To sprawa niewielkiej aury.

Nastolatek już zaczyna rozglądać się dość szeroko po świecie. Rozpoznaje okolicę, spacery, przechadzki, nawet dalsze dają mu radość odkrywania świata – i rozszerzania aury. Rozpoznaje inne osoby już tak na poważnie – kolegów, koleżanki, sympatie.

Na razie jest to sprawa aury zewnętrznej – własna dzielnica, koledzy, koleżanki, to są obiekty postrzegane na zewnątrz siebie. Stąd „aura zewnętrzna”. Aura wewnętrzna jest jeszcze niewielka a młody człowiek zastanawia się nad tym „kim jestem”, kim jestem wobec innych ludzi. Próbuje zdefiniować swoje granice, także aury. Wtedy [w zdrowych przypadkach] następuje stopniowe oddzielenie od aury wewnętrznej rodziców. Gdy nastolatek/tka ma trudności w takim oddzieleniu słucha namiętnie ostrej muzyki, która pomaga w takim oddzieleniu od manipulacji energetycznych [astralnych, mentalnych] ze strony rodziców.

Zwykły człowiek, nie zainteresowany rozwojem duchowym często kończy na rozwinięciu aury do wielkości nieco przekraczającej swoje ciało fizyczne. Jest to wygodne, ponieważ pasuje to do środowiska, do społeczeństwa. Nie ma przez to kłopotów, nie wyróżnia się specjalnie, nie naraża – jeśli ma przekonania o zagrożeniu, to ograniczona aura daje pozorne poczucie bezpieczeństwa.
Taki ktoś także jednak nie osiąga tego, co by mógł w sferze duchowej. Najczęściej nie jest tym zainteresowany.

Są jednak osoby - może właśnie ty? - którzy uważają, że jest coś więcej, do czego warto dążyć w życiu. To dążenie do czegoś więcej będzie się przejawiać w mniej lub bardziej uświadomionym rozwoju duchowym. Bo ostatecznym celem tego „więcej” jest Bóg, jakkolwiek go pojmujemy na naszej drodze. Czy weń „wierzymy”, czy nie, osiąganie czegoś więcej jest drogą do Niego. Czasami nieco pokrętną i bez świadomości, co się tak naprawdę robi i do czego to doprowadzi.

W czasie takiego rozwoju duchowego rośnie aura. Zwykle jesteśmy tego nieświadomi. Bardzo często uważamy, że „mamy aurę”. Myślimy tak, jeśli uważamy, że jesteśmy ciałem fizycznym. Jednak aura to nasze ciała subtelne, bliższe naszemu duchowi, niż ciało fizyczne. Stąd możnaby powiedzieć w przenośni, że twoja aura jest bardziej tobą niż ciało fizyczne.



I tu zaczynają się niespodzianki

Ciało auryczne, aura wewnętrzna, którą postrzegamy jako coś wewnętrznego, to było od dziecka coś, co uważaliśmy, że jesteśmy tym, odczuwaliśmy, że jest to nasze wnętrze. Żyło wewnątrz. I teraz takie ciało auryczne zaczyna wyrastać poza twoje ciało fizyczne. Zaczyna poszerzać się..

Po jakimś [czasami długim, czasami krótszym] czasie masz aurę zewnętrzną dużą na dziesiątki, czy setki metrów. To oznacza, że za swoje bezpośrednie otoczenie uznajesz – zupełnie nieświadomie – wszystko, co jest w okolicy, w obrębie tych dziesiątek lub setek metrów. Masz z tym bezpośredni kontakt.
To jeszcze jest do zniesienia – możesz się pogodzić, że więcej ludzi widzisz wokoło siebie, więcej budynków czujesz, drzew, traw, ścian itd. Nie musisz oczywiście z nimi wszystkimi podejmować relacji, interakcji.. ale jesteś świadomy/a co się dzieje [czasami także energetycznie] w okolicy.
Jednak możesz się czuć czasami nieco przytłoczony/a dużą ilością bodźców. Wszak świadomość większej ich ilości może nużyć, może powodować szybsze zmęczenie.

Zwiększona percepcja dotyczy także bytów większych, choć nie tak osobowych, jakbyśmy sobie je wyobrażali. Odczucia energetyczne na czakramach ziemi, w kościołach, rozróżnianie energii, wibracji, które są pomiędzy krajami, różnic w energiach pomiędzy dzielnicami miasta, pomiędzy różnymi miastami.. to są również skutki poszerzenia aury. Np. jedziesz pociągiem i CZUJESZ, że właśnie zaczęła się Wielkopolska. Jedziesz autem i CZUJESZ, że już nie jesteś w obrębie Dolnego Śląska..



To jeszcze nic :)

Gdy pracujesz nad sobą wiele wcieleń, to naturalną sprawą jest, że twoje ciało aury wewnętrznej zacznie w pewnym momencie twego życia przekraczać dość znacznie twoje ciało fizyczne. Masz coraz większe, coraz lepiej działające czakramy. Czujesz je dość mocno, możesz np. często czuć, że czakram serca jest wielkości miski – to już pokaźny rozmiar. Czakramy także mają taką funkcję, że przekazują energię pomiędzy ciałami subtelnymi. Jak więc duże czakramy, to duża aura wewnętrzna.

Tak więc twoja aura wewnętrzna może zacząć obejmować coraz szerzej przestrzeń. Może rozszerzyć się metr od ciała, dwa, nawet więcej. Może mieć szerokość kilku metrów. A nawet czasami kilkunastu. Pozostańmy przy tym. Co zaczyna się dziać? Co możesz odczuwać?

Mogą najpierw przyjść doznania nieznane do tej pory tobie samemu/samej, a i twoje otoczenie może nie wiedzieć jak można tak się czuć i może być podobnie zdziwione, że czujesz to co czujesz.

Po pierwsze możesz mieć poczucie bycia większym/ większą niż jesteś. Możesz mieć poczucie „rozpychania się” w świecie, „duszenia się”, potrzebę posiadania większej przestrzeni. Mogą Cię fascynować większe mieszkania, większe panoramy, przestrzenie, dalekie horyzonty, większe samochody. O kimś takim mówi się czasami „ma szerokie horyzonty”.
Po prostu twoja podświadomość próbuje – tak jak dotychczas – zmieścić się w świecie otaczających cię przedmiotów fizycznych. Wybiera więc sobie te większe, jako, że nie może się zmieścić w mniejsze.
Do pewnego momentu może to się udawać. Przykładowo, prezes firmy, którego ciała subtelne urosły może jeszcze dopasować do siebie samochód, tak duży i przestronny, że nadal będzie się czuł jak w dzieciństwie. Będzie nadal uważał, że świat jest „tym, co na zewnątrz”. Duże mieszkanie i samochód będą mu to potwierdzać. Jedna dalszy wzrost naszego prezesa jest lekko problematyczny – większych samochodów już trudno znaleźć. SUV-y, czyli duże terenówki też już zaczynają być trochę małe. Aura się rozwija. Bez zmiany postrzegania takiemu człowiekowi będzie trochę trudno zaakceptować swój własny rozwój i to, że duża część tego rozwoju nie ma natury niefizycznej. Pnąc się po szczeblach kariery nasz prezes równocześnie rozwijał się duchowo. Jednocześnie jednak może stanąć pod ścianą – trudno dalej cokolwiek pójść w świecie fizycznym, ponieważ potrzeba prawdziwego postrzegania większej ilości obszarów życia niż dotąd. Dotąd była zmiana ilościowa – więcej i więcej. Potrzeba zmiany jakościowej.

Rozwój aur jest też związany z fizycznym ciałem i genami, które odziedziczyliśmy po rodzicach, których wybraliśmy sobie. Nie musimy tego sobie uświadamiać, możemy – jak z większością spraw inkarnacyjnych jest – uważać, że „tak po prostu jest”. Sesja prenatalna może odsłonić jednak kulisy tych zależności.
Jeśli wybraliśmy, że będziemy mieć duże ciało, to prawdopodobnie mieliśmy takie dążenie do powiększania sfery fizycznej w poprzednich wcieleniach. I – być może – zaniedbaliśmy duchowość.
Jeśli zaś wybraliśmy ciało zdecydowanie mniejsze, to być mogło coś innego. Mogliśmy gdzieś w przeszłości mieć przeświadczenie, że powinniśmy się ograniczyć, że jest to do czegoś potrzebne lub korzystne. Ograniczyć w sensie fizycznym, ale także może i myślowym czy duchowym.

Poczucie bycia większym niż swoje własne fizyczne ciało to nie jedyny sposób doświadczania większej aury wewnętrznej. Gdy masz dużą na kilka metrów aurę wewnętrzną, to … inni ludzie spacerują wewnątrz ciebie..

Dziwne, prawda? Oczywiście, jest to niezgodne ze zwykłym postrzeganiem świata. Normalny człowiek „kończy się” na własnej skórze. Osoba świadoma psychologicznie lub interpersonalnie ma „granice”. Wie, gdzie jest zasięg jej bezpośrednich wpływów. A tu mówimy o czymś jeszcze dziwniejszym.



zgłoś błąd · do góry