wortal Ewy Lality J. Kałuskiej    
« strona główna ezo
Kalendarium warsztatów   Ezo ogłoszenia Mnisi i ja
bioterapia, radiestezja, reiki
ustawienia rodzinne wg. B. Hellingera
książki polecane
Ezo ogłoszenia - darmowa gazetka reklamowa MAMAeBABY - Przede wszystkim dla Kobiet
Tradycyjna Medycyna Chińska Uśmiech słońca Merhlin Medytacja dla Polski
codziennie o godz. 2200

aktualności
archiwum
ciekawe linki
CUDowne randki
czat
czat-archiwum
e-kartki
forum
komentarze
książki online
księga gości
spis artykułów
sylwetki
użytkownicy
wyszukiwarka

sklepy i restauracje
  wegetariańskie



ranking
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na tej stronie, wpisz swój adres e-mail:
Aktualizacja: 2016-08-10
© 2002 - 2017 CUDownyportal.pl

wykonanie witryny:

9gods.com

administracja:
enedue.com




  poleć znajomemu · komentarze [2]
grupa: Rozwój duchowy · wersja do druku
2006-06-27 Kluza Andrzej
Rytuał i proces Hellingerowski w zastosowaniu do poprzednich wcieleń


Część 3
Uwagi dotyczące intencji

Ja mam takie doświadczenie, że im metoda oczyszczania jest szybsza, to tym wymaga bardziej sharmonizowanego działania na wielu poziomach subtelnych i tym większej mądrości w stosowaniu. To, że rytuał wcześniej warto przemyśleć, otrzymać inspirację intuicyjną, porozmawiać z osobą, która ma go wykonać, że o nim czytasz ileś stron tekstu, wskazuje na istotną wartość myślenia i racjonalnego przyjrzenia się sprawie. Bo nie jest tak, jakby niektórzy sobie wyobrażali, że jeśli światów subtelnych nie widzimy, to tam może być "wszystko". Albo "samo czyste". Może tam także być dodatkowo bardzo namieszane i "właściwie nieważne, czy my o tym wiemy, co się dzieje". Otóż nie. Im więcej poznaję duchowość, ciała subtelne, procesy karmiczne, tym więcej zdumiewa mnie precyzja, porządek, logika i konsekwencja Boskiej kreacji. Tu naprawdę nie ma miejsca na intelektualne pójście na skróty.

Praca z rytuałem Hellingerowskim, w którym angażujemy kolejne/wyższe ciała subtelne, wymaga zwykle większego doświadczenia osobistego, większej otwartości, pokory i miłości niż np. w zwykłej psychoterapii. Dlatego też sam Hellinger czasami nie pracuje z osobami, które nie są do tego przygotowane, ponieważ brakuje im którejś z wymienionych cech.

Rytuał jest to rozmowa z duszą, podczas gdy metody dotyczące niższych ciał mogą być bardziej mechaniczne. Czasami jednak dana osoba pierwszy raz spotykając się z rytuałem, sama z siebie jest już wystarczająco zaawansowana w duchowości, że wykonuje go tak, jakby dobrze wiedziała, co robi i czemu się poddaje. Tak więc, jeśli nasze intencje są czyste, możemy śmiało próbować, nawet jeśli nie mamy żadnych doświadczeń.

Intencje z jakimi przychodzimy do rytuału są istotne. Pewna moja znajoma robiła kiedyś rytuał i nie mogla wyczuć tych osób, wobec których miała go robić. A bardzo jej na zrobieniu tego zalezalo i chciała bardzo oczyścić sprawy związane z prosperity. Chciała zrobić rytuał, aby mieć kasę, bo ją bardzo piliło. Nie wiedziała, że dusze czasami będą testować jej intencje. Stąd mało się zadziało, mało co poszło. Jeśli miałaby czyste intencje, mogłaby od uruchomić proces i np. od razu mieć wizję. Ale ona nawet sobie z tego nie zdawała sprawy. Chciała nie tyle uzdrowić relacje z duszami, z którymi coś miała, ile "otworzyć się na prosperity". A jakieś dusze - one stanowiły tu nie tyle podmiot działań, co przedmiot. Nikt nie lubi być traktowany przedmiotowo, więc nie ma co się dziwić, że efekty były mierne.

Dałem jej przykład:
Jakbyś się patrzyła na gościa, który przyszedł do Twojego domu, bo liczył, że mu dasz dobrą zupę i coś wreszcie zje? A z Tobą porozmawia, ot, na odczepnego, bo wie, że bez tego zupy nie dostanie?

Emocje i uczucia w rytuale
Innym ważnym elementem rytuału i procesu, oprócz intelektu są emocje i uczucia.

Przeżycia mogące pojawić się w rytuale i w procesie po nim następującym są naturalne. Pojawiają się same z głębi duszy, w odróżnieniu wyciąganych czasami z podświadomości na siłę wspomnień związanych z jakimiś faktem, z jakąś postawą. Tu nie wyciągamy na siłę poszczególnych emocji.

Rytuał Hellingera w stosunku do poprzednich wcieleń może być terapią komfortową. Rozumiem to tak, że porusza głębokie, pokłady uczuć ale nie rani emocji i nie dekomponuje w sposób destrukcyjny poziomów struktur energetycznych. Wielokrotnie przechodziłem terapie, po których "nie potrafiłem do siebie dojść", które mnie "rozwalały". To były przykre przeżycia. Oczekiwałem poprawy, a stan który się pojawił po terapii był naprawdę nieciekawy. Zarówno emocjonalnie, uczuciowo jak i energetycznie. Miałem wrażenie, że ktoś mi pomieszał w psychice "i tak zostawił".

Rytuał Hellingera zastosowany do poprzednich wcieleń, o ile jest doprowadzony do końca, to sam z siebie, siłami natury i Wyższych Istot integruje duszę i psychikę klienta, bez konieczności dalszych działań. Zaprzęgamy, inspirujemy do pracy naszą duszę, jej mądrość. To ona i Wyższe Jaźnie działają z naszymi z emocjami i uczuciami.

Proces rozpoczyna się rytuałem, po którym najczęściej następuje pewien czas przetwarzania uczuć w duszy. W pewnym momencie, po iluś minutach, godzinach, albo dniach procesu następuje nagłe polepszenie samopoczucia, urywają się przykre odczucia i dobre albo lepsze samopoczucie utrzymuje się dalej samoistnie. Nie trzeba dalszych starań, "ugruntowania osiągniętych efektów", jak to w niektórych metodach jest potrzebne. To bowiem, co osiągamy, to nowy stan duszy. A za duszą podąża cała psychika.

Inne metody regresyjne mogą powodować utrzymujące się nawet dłuższy czas pomieszanie w energiach, mogą powodować mniejsze lub większe trudności w integracji psychiki ponownie w jedną spójną całość (w zależności od ilości sesji). Dzieje się tak dlatego, iż poruszane są duże emocje, ale na dość płytkim poziomie. Często też może nie dochodzić do współpracy z duszą - czy to własną, czy też osoby, z którą mamy karmę. Po prostu przerabiamy metodyczniecznie te emocje, które się pojawiają. Nie ważne, czy są istotne, czy nie, po prostu się pojawiają, to my nad nimi pracujemy.

W rytuale i procesie Hellingerowskim jest inaczej. Tu nie chodzi w głównej mierze o emocje. Dotykamy duszy, współpracujemy z duszą. I to nie tylko z naszą, ale również z duszami innych osób. Wtedy poruszane są nie tylko emocje, ale i uczucia. Nawet jeśli na początku nie jesteśmy przykonani, że poruszamy coś głębokiego, to sam rytuał odpowiednio przeprowadzony może dać dojście do tak głębokiego poziomu, gdzie samoistnie możemy napotkać uczucia, których się nie spodziewaliśmy.

Czas dochodzenia do rytuału, tzn, do przekonania, że coś się kiedyś stało niedobrego za naszą sprawą i że chcemy to zmienić, może być dość spory. To zależy od intencji i dojrzałości osoby i nie musi następować szybko, mogą to być miesiące. Jak się przyjrzeć własnemu życiu, to jednak można znaleźć wiele elementów, w których ten rytuał można zastosować od razu. Pytanie, czy chcemy. Bo czasami nie jesteśmy gotowi i otwarci na to, czasami nie jesteśmy dojrzali.

Tu warto powiedzieć o możliwych skutkach rytuału. Sam rytuał wyzwala emocje, czasami płacz, szloch. Generalnie, im większe emocje schodzą, tym lepiej. Warto się w nie zagłębić, celowo i świadomie je przeżywać, oddać się nim. Zresztą dusza do tego nieodparcie nakłania, jak to ona ma we zwyczaju - niekiedy wręcz bezpardonowo. Tak więc rytuał za jednym razem może nie być przeprowadzony do końca - samo 15 minut czy pół godziny zwykle jest tylko rozpoczęciem oczyszczania i proces toczy się sam już dalej. Dość często warto powtarzać sam rytuał, jeśli czuje się, że jest na to potrzeba. Albo, kiedy wiadomo z przebiegu rytuału, że dusza, którą powołaliśmy, jeszcze czegoś od nas wymaga.

Im większy proces, tym można liczyć się z dłuższym i intensywniejszym czasem jego przechodzenia. Tak więc warto sobie zapewnić w miarę spokojny czas i miejsce, do którego możemy się udać, aby przeżyć, to co się w nas pojawia, czy też ponowić sam rytuał w nieco skróconej formie. Może się zdarzyć, że pierwsze działania rytuałem będą krótsze i po jakichś kilku, kilkunastu godzinach głębokie uczucia smutku i żalu, razem z płaczem i szlochem dopadną nas i będzie trzeba korzystać z dodatkowego czasu na wejście w nie. Bardzo wskazanym sposobem ulżenia sobie jest wzięcie zeszytu i wypisanie się z tego, co przychodzi.

Nie należy jednak się obawiać takich przezyć, które przychodzą w rytuale, albo w procesie po nim następującym. Są bowiem one adekwatne do naszych niegdysiejszych czynów, i nie ma w tym nic złego, iż się pojawiają. Dusza dokładnie wie, na ile kogoś skrzywdziliśmy i na tyle i nie na więcej przeżywać zechce żal, smutek, współczucie. Również głębia przeżywania jest adekwatna. Możemy czuć prawdziwą głębię przeżyć i uczuć w stosunku do danej sprawy. Czasami może nawet pierwszy raz od setek lat, od kiedy stłumiliśmy prawdziwe uczucia. Możemy przeżyć życzliwe, serdeczne uczucia wobec tamtych osób. Żal z powodu tego co się stało, z powodu wyrządzonych krzywd, smutek są uczuciami na wskroś życzliwymi. Życzliwymi do którejś potęgi.

Przeżywane w czasie procesu uzdrawiania uczucia są bezpieczne. Emocje są czasami przeżyciami dość płytkimi, a najzwyczajniej w świecie najczęściej egoistycznymi, zmieniającymi stan świadomości, zawężającymi ją.
Przy postawie oddawania czci i honoru innym istotom takie egoistyczne podejście nie ma miejsca.
Uczucia, które się pojawiają: żal, smutek, są otwierające, oczyszczające, przywracające harmonię, tak jak płacz.
Uczucia raczej otwierają nas na innych, na środowisko, nie zaś zamykają.

Wygląda na to, że emocji nie sposób przeżyć do końca. Nie są one bowiem pierwotne i pojawiają się z powodu zaburzenia równowagi wewnętrznej. Warto wspomnieć o smutku. Jest to uczucie, nie emocja. Rytuał ma taką możliwość, aby zamiast emocji, zacząć przeżywać uczucie i przeżyć je do końca.

Psychika jest wtórna wobec duszy. A emocje są wtórne wobec uczuć. Wobec tego, jeśli zmian dokonamy na poziomie duszy, to psychika się dostosuje samoistnie i nie trzeba będzie dokonywać na niej zabiegów typu orka głęboka. Rytuał i proces, w odróżnieniu od tych metod, również nie zaburza naturalnych pól energetycznych i nie dokonuje na nich manipulacji, jak to się możę dziać w niektórych metodach terapii regresywnych. Nie przychodzą dawne demony, poproszone przez wyciąganie przeżyć.

W rytuale i procesie działają naturalne siły. Proces można porównać do "porodu siłami natury" zestawiając z manipulacją - w najgorszym przypadku - z cesarskim cięciem.

Tak więc, jest dobrze i bezpiecznie, chociaż przeżycia mogą być adekwatnie duże i głębokie.

Pomysły na tematy do rytuału:

Przeczytaj jeszcze raz od początku tekst i zauważ, co sugerują momenty mówiące o oddawaniu szacunku i braniu odpowiedzialności. Wobec kogo można je zastosować? Wypisz te osoby. I zastosuj w stosunku do nich rytuał oddawania czci, szacunku i brania na siebie odpowiedzialności za swoje czyny i decyzje.

Możesz przeczytać książki o terapii Berta Hellingera i stamtąd zobaczyć, komu można oddawać szacunek, a jeszcze tego nie zrobiłeś/aś, i dlaczego warto to robić. Możesz się zastanowić, czy w przeszłych wcieleniach może były osoby, które na to zasługują i tego od Ciebie potrzebują.

Oddać szacunek i wziąć odpowiedzialność za to, co zrobił nam tata w dzieciństwie, że wynajęliśmy go do tego.
Oddać szacunek i wziąć odpowiedzialność za to, co zrobiła nam mama w dzieciństwie, że wynajęliśmy ją do tego.


Od redakcji.
Uważam za stosowne przytoczyć tutaj list Berta Hellingera, który pochodzi  ze strony www.hellinger.pl http://www.hellinger.pl/Drodzy,Polscy,Przyjaciele,213.html

Zachęcam też gorąco do wnikliwego zapoznania się z książami Berta Hllingera, które ukazały się na naszym rynku, oraz kasetami będącymim nagraniami sesji ustawień rodzinnych:

KSIĄŻKI
1. Bert Hellinger    Porządki miłości
2. Bert Hellinger    O życiu. Sentencje, powiastki, słowa mocy, medytacje
3. Bert Hellinger    Miłość szczęśliwa
4. Bert hellinger    Dlaczego właśnie ja
5. Bert Hellinger    Daj mi rząd dusz

Oto link do strony, gdzie można zamówić ksiązki
http://www.hellinger.pl/Ksiazki,103.html

KASETY

Tutaj możesz zamówić kasety z nagranymi podczas warsztatów prowadzonych przez Berta Hellingera ustawieniami http://www.hellinger.pl/Video,i,mp3,105.htmll 

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za skutki, w sposób opisany w artykule Andrzeja przeprowadzanych rytuałów, które są w rozumieniu redakcji dowolną i nieco odbiegającą od właściwej metody, której twórcą jest Bert Hellinger "wariacją" * na jej temat :) 

*  (łc. variatio ‘zmiana, rozmaitość’) 1. przekształcenie, przeróbka, odmiana, modyfikacja.


Oto zapowiedziany list



Drodzy Polscy Przyjaciele

zgłoś błąd · do góry