wortal Ewy Lality J. Kałuskiej    
« strona główna
Kalendarium warsztatów   Ezo ogłoszenia Mnisi i ja
bioterapia, radiestezja, reiki
ustawienia rodzinne wg. B. Hellingera
książki polecane
Ezo ogłoszenia - darmowa gazetka reklamowa MAMAeBABY - Przede wszystkim dla Kobiet
Tradycyjna Medycyna Chińska Uśmiech słońca Merhlin Medytacja dla Polski
codziennie o godz. 2200

aktualności
archiwum
ciekawe linki
CUDowne randki
czat
czat-archiwum
e-kartki
forum
komentarze
książki online
księga gości
spis artykułów
sylwetki
użytkownicy
wyszukiwarka

sklepy i restauracje
  wegetariańskie



ranking
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na tej stronie, wpisz swój adres e-mail:
Aktualizacja: 2016-08-10
© 2002 - 2017 CUDownyportal.pl

wykonanie witryny:

9gods.com

administracja:
enedue.com




  poleć znajomemu · komentarze [0]
grupa: Rozwój duchowy · wersja do druku
2006-03-08 Kluza Andrzej
Krokodyle w ciałach subtelnych



 

Krokodyle a świadomość

Co z odpowiedzialnoscia czlowieka, który posiada krokodyla?
co z jego widzeniem, ze świadomościa czynów?

Jeżeli się ma krokodyla to zanika świadomość, zawęża się do obszaru w którym ów krokodyl nie rezyduje. Może zanikać potrzeba refleksji, samoświadomości.
Taka potrzeba refleksji może być obecna, ale - i tu paradoks - może nie obejmować obszaru zajęteggo przez krokodyla. "Przecież jest tak dobrze w tym obszarze mojego życia, przecież jeśli tak świetnie mi idzie, zwłaszcza, że robię to co chcę, a ludzie mnie chwalą, to po co mam się tym zajmować? Nie chcę o tym mówić!"

Świadomość, przytomność w przypadku uruchomienia się krokodyla szybko zanika zarówno u nosiciela, jak i u ofiary. Pochodzi to zarówno (jak powyżej napisałem) z tego, że nie mają ani wglądu w niewidzialny świat energii, jak też i nie mają motywacji do tego wglądu. Poza tym kultura nie uwzględnia w sobie takiej możliwości, krokodyle dla kultury są "niewidoczne". Jeśliby chcieć zobaczyć krokodyla, to trzeba wykroczyć poza kulturę.

Obie strony, zarówno nosiciel krokodyla jak i ofiara automatycznie wpadają w głęboką nieprzytomność gdy łączą się relacją z użyciem krokodyla. Można co prawda ustrzec się takiego połączenia, ale trzeba być niezwykle ostrożnym i wiedzieć co się wydarza energetycznie w relacji. Jasnowidz może go uniknąć.
Zwykle jednak ludzie, którzy mają własne cele, próbujący je realizować w zwykły sposób spotykając się z posiadaczem krokodyla są przez niego atakowani. Zwłaszcza łatwo sprowokować krokodyla "pretensjami", dochodzeniem własnych racji, praw, argumentowaniem. Krokodyle to lubią najbardziej! J Ofiara podaje się im bowiem na tacy sama.

Co z odpowiedzialnością u nosiciela?

Gdy krokodyl działa, to nosiciel zwykle pozwala na to, ponieważ jest to mu bardzo na rękę. Krokodyl jest potężnym wzmacniaczem i wykonawcą intencji nosiciela. Dlaczego więc miałby on się tak wspierającego towarzysza pozbawiać?

No chyba, żeby za pomocą obserwacji i refleksji doszedł do wniosku, że może kogoś to rani, komuś to szkodzi? Taka refleksja jest niezwykle rzadka, jest przebłyskiem błogosławieństwa, ponieważ jest zupełnie paradoksalna. Wskazuje bowiem, że to, jak "wspaniale sobie radzimy" nie jest właśnie aż tak wspaniałe, jakby się wydawało. Te wspaniałe sukcesy, jakie możemy oglądać w naszym życiu może nie są rzeczywiste? Do tego trzeba osobistej odwagi i pragnienia prawdziwości w życiu. Bo tak naprawdę życie z krokodylem w ciele, to nie jest w pełni moje życie.
Aby się uwolnić od krokodyla potrzeba mądrości i osobistej odwagi nawet za cenę zmniejszenia poziomu funkcjonowania w jakiejś dziedzinie (bardzo istotnej dla nas, co jest dodatkowym kłopotem).
Ale jak poznamy prawdę, i o ile zechcemy, to ona nas wyzwoli.

Co z odpowiedzialnością u osoby związanej z nosicielem?
U niej rozwijać może się współuzależnienie, czyli chore związanie z tamtą osobą. Podświadomie wchodzi się w chore relacje z takim nosicielem. Z powodu wewnętrznej intencji wchodzi się w chocholi taniec wyobrażając sobie, ze "będzie lepiej".

Czy tak mozna tak do końca zycia...?

Ta opowieść o krokodylach jest dosyć niepokojąca, ale prawdziwa.
Odpowiedź brzmi - tak, można żyć tak do śmierci. I można tak z wcielenia na wcielenie sobie robić i odtwarzać automatycznie poprzednie obciążenia w kolejnych inkarnacjach. Dlaczego? Podświadomość myśli: "Bo przecież było tak fajnie!"

Co z odpowiedzialnością wejścia w kontakt z nosicielem krokodyla?

Jest to oczywiście uwarunkowane karmicznie. Jeśli mamy nieczyste intencje wobec siebie, to takie osoby nas przyciągają jak magnes. Lgniemy do nich i dostajemy po głowie. "W pewną letnią noc, gdzieś na party niosłem koc, i dostałem tom, com chciał" - jak w piosence.

Gdy chcesz się ustrzec bycia sromotnie pokąsanym przez krokodyla, naucz się unikania odpowiadania na prowokacje. I zobacz, dlaczego chciałeś odpowiadać na prowokacje takiego albo innego krokodyla. Co chciałeś im udowodnić? I zobacz, że to jest po prostu mało przytomne, co chciałeś udowadniać, np. swoje "prawa". Dlaczego? Dlatego, że problem jest w tobie, i może warto się sobą zająć.


Można przypuszczać, że to właśnie za sprawą krokodyli powstały takie nurty kultury jak naukowy pozytywizm. Być może jego przedstawiciele tak wycierpieli od krokodyli, że już nie chcieli w nic wierzyć, oprócz tego co widzą i mogą dotknąć. Innym wytłumaczeniem może być, że to właśnie nosiciele krokodyli utworzyli ten nurt, aby ukryć niewidoczne, niewygodne treści przed tymi, którzy się ich domyślali. Albo jedno i drugie naraz.

Może nawet dla samego tylko ukrycia zjawiska krokodyli ludzie przez wieki mają wpojony zespół przekonań, mówiących, że nie ma niczego oprócz tego, czego nie widać oczyma.


Czy posiadanie krokodyla jest zwizane z karma?
Czy to ze go sie ma to wynika z jakis skutkow karmicznych?

Oczywiście, posiadanie krokodyla wynika z karmy. Skupienie się na danym ciele i rozwijanie jednego czy dwóch czy trzech nadmiernie bez rozwijania wyższych powoduje zagnieżdżenie się krokodyla, który niepostrzeżenie jeszcze wspiera dalszy rozwój tego ciała. A taka postawa wynika z wewnętrznych intencji i niesie skutki karmiczne w przyszłości danej osoby.

1) Dam przykład.
Jeśli ktoś jest zafascynowany emocjami, możliwością "swobodnej zabawy w życiu", to będzie rozwijał ciało emocji (astralne). Będzie uważał, że w życiu chce sobie właściwie tylko fajnie i zabawowo pożyć, mieć kupę kasy, panienki, (czy chłopaków jeśli jest dziewczyną) ponieważ nie wierzy w wyższe wartości. I faktycznie, może wyrastać w domu, gdzie profanowane są wartości, gdzie się kłamie (sfera mentalna, przyczynowa i buddialna są mocno zaburzone).
To nasz bohater wyciąga wniosek, że cały świat jest o kant stołu, i jedyne co warto, to przynajmniej sobie pożyć, bez względu na tego skutki.

Skupia więc uwagę na własnym ciele astralnym. A jak skupia uwagę, to ciało to rozwija się. I następuje przerost tego ciała w stosunku do ciał wyższych. Ciało astralne wychodzi spod kurateli wyższych ciał i taki ktoś zaczyna np. nie myśleć o tym co robi. (Ciało mentalne nie
nadąża, zresztą celowo nie jest aktywizowane, ponieważ ta osoba nie uważa, że warto myśleć. Chce sobie pożyć przecież.)

Na początku takie zabawowe życie nie jest fajne, ponieważ jakby nie patrzeć trochę ciężko sobie radośnie żyć bez myślenia, bez wartości osobistych i duchowych. Ale do czasu. Nasz bohater spotyka "prawdziwych luzaków", którzy mają szczęśliwe życie bez zastanawiania się, nie zajmują się rozważaniem, czy dobrze coś robią, moralnie, a zupełnie ich nie obchodzi sfera duchowa. "To dopiero luzaki" uśmiecha się do siebie i już planuje, jak z nimi się skolegować.

Spotyka się z nimi. Jest zachwycony, wręcz wniebowzięty. Wreszcie swoi! Nie zauważa, że każdy z tych swoich ma co najmniej jednego krokodyla. Obowiązkowo każdy jednak ma astralnego, tego od dobrej zabawy. Jest kilku, którzy mają witalnego, od dobrego, niezobowiązującego seksu i od kupy panienek na wyciągnięcie ręki. To się może podobać naszemu bohaterowi.

Przestaje więc z nimi często. Pokazuje to swoje nieszczęście, ze nie potrafi jeszcze tak balować jak oni. Ale oni są dobrymi kumplami, nie odtrącają go, a mówią, że go nauczą, że pokażą. I w pewnym momencie takiego kumpelstwa krokodyl astralny, ciągnięty przez
naszego bohatera robi klona i usadawia się na jego ciele astralnym. Od tego momentu "załapuje on o co chodzi" w tym swobodnym, bajkowym życiu. Nie jest świadomy, że właśnie dał się zrobić żywicielem krokodyla, że przyjął obciążenie, które może przez ileś wcieleń
ciągnąć.

Tak więc nabywanie krokodyla jest związane z karmą, z intencjami -
co się tak naprawdę w życiu chce robić i bez względu na co chce się to robić.

Jeśli jesteśmy bezwzględni, czyli czegoś nie bierzemy pod uwagę, to możemy wykreować sobie takiego gada we własnym ciele subtelnym. I proszę nie mówić, że to ktoś mi to zrobił. To własne intencje i usilne napieranie na dane ciało rozwija je, powoduje przerost i dostaje się krokodyla.


zgłoś błąd · do góry