wortal Ewy Lality J. Kałuskiej    
« strona główna ezo
Kalendarium warsztatów   Ezo ogłoszenia Mnisi i ja
bioterapia, radiestezja, reiki
ustawienia rodzinne wg. B. Hellingera
książki polecane
Ezo ogłoszenia - darmowa gazetka reklamowa MAMAeBABY - Przede wszystkim dla Kobiet
Tradycyjna Medycyna Chińska Uśmiech słońca Merhlin Medytacja dla Polski
codziennie o godz. 2200

aktualności
archiwum
ciekawe linki
CUDowne randki
czat
czat-archiwum
e-kartki
forum
komentarze
książki online
księga gości
spis artykułów
sylwetki
użytkownicy
wyszukiwarka

sklepy i restauracje
  wegetariańskie



ranking
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na tej stronie, wpisz swój adres e-mail:
Aktualizacja: 2016-08-10
© 2002 - 2017 CUDownyportal.pl

wykonanie witryny:

9gods.com

administracja:
enedue.com




  poleć znajomemu · komentarze [1]
grupa: Rozwój duchowy · wersja do druku
2006-03-08 Kluza Andrzej
Krokodyle w ciałach subtelnych

 

Przykłady funkcjonowania krokodyli w ciałach subtelnych

Nazwa krokodyli pochodzi od Awiessałoma Podwodnego, jest bardzo fajna, ponieważ zarówno nie jest demoniczna, jak i oddaje bardzo dobrze funkcjonowanie tych stworzeń.
Dlaczego to się nazywa krokodyl a nie żuczek?
Bo żuczek tak nie wyrywa ciała całymi ochłapami..

No dobrze, a teraz opowiadanie. A właściwie kika opowiadań.

1) Przykład.
Znam pewnego pana: mówi, mówi, mówi, rozwodzi się z intelektualną znajomością rzeczy, wie o czym mówi. Uznawane jest to za coś korzystnego, wręcz "mądrego". Ale aż cię skręca, aby odwrócić od niego głowę, aby uciec z jego towarzystwa, zaszyć się w mysią dziurę. Ale ten ktoś zagaduje rozmówcę, zadaje pytania, snuje ciekawe historyjki, wspomnienia, podtyka interesujące obu tematy.. Jest biegły w tym co mówi.

Któż widzi, że kradnie energię rozmówcy? Nikt tej treści energetycznej nie widzi. Forma jest bez zarzutu.

Czy taka osoba w transie mówienia powodowanym przez krokodyla mentalnego będzie czuć co się dzieje? Niespecjalnie. Przecież mówi o tak ciekawych, ważnych sprawach, wręcz mówi ciekawie, widzi, że zaciekawia rozmówcę. Ale swojego krokodyla nie widzi, jak ten agresywnie atakuje słuchacza, jak go nęka, jak wyszarpuje mu energię mentalną.. "To, że tamten jest wyczerpany potem.. a to zupełnie nie wiem dlaczego. Ale ja fajnie się czuję, bo tak miło mi się gadało. No, może troszkę poczucia winy, bo tyle czasu.. ale tak naprawdę to on chciał słuchać."


Co do posiadacza, to krokodyl JEMU SAMEMU aż tak bardzo nie szkodzi, przynajmniej tak wygląda z zewnątrz. Gdy krokodyl ma pożywienie na zewnątrz, a zwykle ma, nie szkodzi nosicielowi, wręcz go zasila. Krokodyl nie będzie bowiem podcinał gałęzi na której siedzi. Żywiciela nie będzie od razu kąsał. Stąd nosiciel krokodyla nie ma potrzeby wiedzieć o jego istnieniu. Więcej - czerpie z tego istnienia początkowo zyski o wiele większe, niż płaci koszty. Jest to więc nie tylko pasożytnictwo, jest to symbioza.

Może sformułowanie, że "nie szkodzi" jest zbytnim uproszczeniem. Żywiciel przeżywa część życia jakby w niepełnej przytomności, część tą przeżywa jego krokodyl. Jest on tak złączony z posiadaczem, że ten ma zaburzone postrzeganie rzeczywistości. Poza tym nie ma dużej szansy na sterowaniem krokodylem. Bestia jest samosterowna. Sama wskazuje cele (podobne zresztą do celów nosiciela) i je realizuje.

Niestety, jako że dany człowiek nie rozpoznaje takiego krokodyla i szkód jakie są z jego przyczyny, to ileś osób znaczących i poważanych, decydujących o wielu istotnych sprawach społeczności chodzi po tym świecie z takimi obciążeniami.

2) Przykład.
Widzisz osbę sukcesu: cieszy się, raduje, skupia na siebie uwagę, wykonuje swobodne, w miarę obszerne ruchy, ma uśmiech na twarzy. Znasz taką? Te treści są uznawane za jednoznacznie pozytywne. Jest to forma, która behawioralnie uznawana jest za bardzo korzystną, pozytywną, to "człowiek sukcesu".

Oczywiście, są to zdrowe przejawy prawdziwego cieszenia się, szczęścia. Wtedy CZUĆ wokoło owo szczęście i osoby wokoło też się cieszą, ponieważ są owym szczęściem obdarzane.. I jest prawdziwie wspaniale. Odczucie wewnętrzne odpowiada zewnętrznemu.

ALE tak samo zachowuje się żywiciel krokodyla astralnego. Jednak coś jest nie tak..Wtedy CZUĆ ochydę wokoło niego, jakże pięknego i atrakcyjnego z wyglądu. Odczucie wewnętrzne jest przeciwstawne temu co widzimy.

Okazuje się, że tak wiele osób ocenia wtedy "po tym, co na zewnątrz", to dla nich jest bardziej przekonujące.. Formę widać i jest niezwykle atrakcyjna.
Natomiast nikt nie widzi rabunkowej, agresywnej, zadającej rany treści subtelnej, która mocno wchodzi atakiem w ciało drugiej osoby. Forma jest bez zarzutu. Jest wręcz doskonała. To właśnie specjalność krokodyli - doskonałość formy.

3) Przykład.
Krąg młodych znajmych. Pewna dziewczyna mocno w nim bryluje. Nic ją nie przeraża, nic jej nie zbija z pantałyku. Jest pewna siebie do imentu. Bawi się życiem, sytuacjami, jest "rozrywkowa", ale też zna swoją wartość. Czyż nie jest podziwiana przez otoczenie, przez koleżanki i kolegów? Jest. Jednakże jest jeden problem. To nie ona zasłużyła na takie pochwały i zachwyty, a jej krokodyle astralny i witalny. To że lubi seks to krokodyl witalny się tym dobrze zajmuje. A bycie tak mocno pozytywnie nakręconą obsługuje krokodyl astralny. I w rezultacie otrzymujemy produkt bliski ideału towarzyskiego. Tylko jak tak się bawi świetnie na zabawach, tańczy, całuje dlaczego nie ma wewnętrznego poczucia zaspokojenia, spełenienia? Dlaczego po seksie jest poczucie niespełnienia, czasami zbrukania? Częsta zmiania partnerów? Hym, wiesz dlaczego?

Pytanie, co by jej zostało, jakby się oczyściła? Ano coś niespecjalnie atrakcyjnego (w powyższym rozumieniu). Więc dziewczyna bierze życie garściami i nawet się nie zastanawia dlaczego tak sobie dobrze radzi, zwłaszcza, że tyle osób ją pochwala.

4) Przykład.
Transy boskości, sekciarstwo są powodowane przez aktywne krokodyle atmaniczne. Przywódca duchowy, guru z "charyzmą duchową", której nikt się nie umie oprzeć to nosiciel takiego krokodyla. Jak go rozpoznać? Otóż właśnie po odczuciu, że tak trudno mu się oprzeć i że się chce uciec.. Znacie takich, którzy nachodzą ludzi po mieszkaniach i proponują taką ładną broszurkę do przeczytania? J

5) Przykład.
Duży autorytet moralny. Ktoś, kto pokazuje, jak żyć wielu, wielu osobom, jest cytowany, jest pokazywany. Wydawałoby się - otóż wzorzec. Jednak nie każdy może sobie wyobrazić, iż ów "wzorzec" posiada krokodyla buddialnego oraz mentalnego. Jeśli będziesz chcieć z nim rozmwiać o wartościach, to tak skręci rozmowę, że zapomnisz, o co ci chodziło, a będziesz przekonany, że jego wartości są, albo wspaniałe, albo co najmniej "nie zastanawiałeś się jeszcze tak nad nimi". To krokodyl buddialny w akcji. A że nie będziesz w stanie porozmawiać, wyrazić myśli, tylko strzały będą do twojej bramki, to za to odpowiedzialny jest krokodyl mentalny.


6) Przykład.
Ten dotyczy krokodyla fizycznego.
Pewien pan już nieco wiekowy pojechał na kilkudniową wycieczkę do Londynu autobusem z grupą młodzieży. Młodzież - wiadomo - chodziła szybko po zabytkach i oglądała dużo. Pan jako, że bardzo ciekawy świata i zapalony turysta, również chodził ile mógł. Jednakże przez to osłabił ciało witalne. Najsłabsze było ono, jak można się domyślać w nogach i stopach. Nie przykrywało/ nie okrywało wystarczająco ciała fizycznego, nie dawało mu energii wyższego rzędu. Po kilku dniach od przyjazdu zaczęły go boleć podeszwy stóp. Trudno było mu chodzić, bo bolało. Cóż się okazało? Nastąpiła przejściowa, na szczęście niewielka martwica tkanek w podeszwach stóp. Z przemęczenia właśnie. Z tego, że ciało fizyczne nie otrzymywało energii z góry.
Po kilku tygodniach spokoju i wypoczynku tkanki zaczęły się regenerować. Od ciała eterycznego szła energia do fizycznego i powoli fizyczne zaczynało odzyskiwać funkcjonalność i przestawało boleć. Krokodyl fizyczny martwicy został wyparty w dużej części z tych tkanek.

7) Przykład.
Więcej dopatrywania się związków przyczynowo-skutkowych niż to potrzebne. Zajmowanie się bardziej przyczynami niż rozwiązaniami:

"Jak się dowiem przyczyny to napewno się uwolnię od tego wzorca, od tego dyskomfortu. Tylko przez poznanie więzów przyczynowo-skutkowych można coś ruszyć. "

"Jak nie znam teraz przyczyny to się na bank nigdy nie uwolnię.. nawet nie ma co próbować innych metod. "

"Nie ma co rozmawiać z ludźmi jak z ludźmi, z ich mentalnością, akceptując ją."

"Nie ma co powierzać się Sile Wyższej i jej powierzać proces mego oczyszczenia, bo przecież ja mam taką wspaniałą metodę.. Ja sam wiem, jak to robić, znam zależności, więc poradzę sobie. A poza tym jakim wspaniałym jestem terapeutą. Robie takie sesje, że ludziom wywala do któregoś wcielenia wstecz! A że nie zbierają się po sesji? Ich sprawa. Niewystarczająco nad sobą pracują. Jeśli tak to dobrze działa, to dlaczego nad tym się zastanawiać?"

- oto i efekty aktywności krokodyla w ciele przyczynowym: świadome i podświadome przekonania z tym związane.

8) Przykład.
Przyczyn raka w ciele fizycznym można się doszukiwać w powstaniu krokodyla fizycznego.

Spokojna, nienarzekająca, bezkonfliktowa. Nadmierna skłonność do kompromisów, ugodowość, cierpliwość, gotowość do poświęceń i lekceważenie sygnałów o psychicznym i fizycznym wyczerpaniu.

Nie, to nie jest charakterystyka idealnej żony, lecz - jak wynika z polskich badań - potencjalnej ofiary raka piersi [źródło: portal KOBIETY KOBIETOM, "Spokojne Polki częściej chorują na raka"] Prawie 70 proc. z nich radziło sobie ze stresem poprzez unikanie negatywnych emocji.

Te uczucia zostają wyparte ze świadomości lub wytłumione. Nie znaczy to jednak, że nie są przeżywane. Takie osoby często popadają w stan bezradności i równie często odczuwają beznadziejność. Nie radzą sobie z napięciami, które są przecież nieodłącznym elementem międzyludzkich kontaktów. Biorą na swoje barki zbyt dużo obowiązków, są przytłoczone kieratem małych, codziennych spraw.

Dlaczego tak może się dziać? To powyżej to opis symptomów wtórnych, już po wycofaniu intencjonalnym energii agresji. Można przypuszczać, że osoba, w której ciele są komórki rakowe wcześniej od ich pojawienia się była na kogoś wściekła, bardzo mocno zagniewana, urażona. Na jakąś ważną osobą w swoim życiu. Rak to najpierw ataki na innych - potem z bezradności wobec innych atak krokodyla na właściciela.

Jak to jest w ciałach subtelnych? Agresja pochodzi z ciała emocjonalnego. Przez ciało witalne wchodzi do fizycznego, i wtedy byśmy się gniewali, wściekali, targali kogoś, bili, wymachiwali rękoma. Jeśli damy sobie to, rozładujemy, jeśli jesteśmy w stanie wyrazić bezpiecznie te bolesne, okropne emocje [np. wypisując się na papier], to jesteśmy w stanie zachować ciała w zdrowiu.

Gdy jednak świadomością uzna taka osoba, że krzywdzi innych i powstrzyma się, przyjmując powyżej opisaną postawę blokowania, tłumienia negatywnych emocji poprzez niewyrażanie ich w ciele fizycznym, to co się dzieje? Jak nie wrzeszczy jak nie gotuje się ze złości, jak nie toczy piany z wściekłości, tylko zaczyna się zachowywać "poprawnie"?
Wtedy wyższe ciało - eteryczne nie przekazuje tej ogromnej energii do ciała fizycznego. I owo ciało fizyczne może nie dostawać odpowiedniego strumienia energetycznego i informacyjnego - żyje w zakłamaniu. Wtedy normalne, zdrowe komórki zaczynają "wariować", zaczyna im odbijać i przepoczwarzają się.

Ciekawą sprawą jest to, że polki chorujące na raka piersi wykazują małą wrażliwość na sygnały płynące z ciała, informujące o zmęczeniu i chorobie. To może świadczyć o braku połączenia właśnie na styku ciał witalnego i fizycznego, czyli mówić o owej blokadzie wyrażania emocji.

Dr Simonton zajmujący się psychoimmunologią wyraźnie podkreśla jak ogromną rolę w leczeniu raka odegrać może psychoterapia. Jednakże o krokodylu witalnym chyba nie wspomina.

A więc możnaby wnioskować, że rak czy inne niektóre inne krokodyle fizyczne powstają z powściągnięcia ciała witalnego - właściciel nie chce wykorzystywać ciała fizycznego do atakowania ludzi i powstrzymuje energię witalną. Wtedy ciało fizyczne się degeneruje.

9) Przykład.
W ramach przypatrywania się zjawisku choroby możemy odkryć, że przyczyną może być nasz własny krokodyl astralny, który chce innych gryźć ale jest mocno powstrzymany.

Jak wówczas postępować?

Niebieski aniołek, który głównie żył dla emocji i w związkach często atakował ludzi a potem miał poczucie winy i zaczęł w sobie tą agresję kumulować żeby nie ranić innych. Pogorszyło mi się trawienie.
Regresing pomaga powierzchownie, a rebirthing dużo uzdrawia ale na wyższym poziomie. A emocje jak były tak są.


Działać można z dwóch stron jeśli chce się ogarnąć to rozszerzone ciało astralne.
Z jednej, trochę drenować w kierunku ciała witalnego: wykrzyczeć się, robić trening do zmęczenia w jakiejś działalności, np. sporcie. To wyciągnie nieco energii astralnej ku witalnej. Można walić w poduszki. Bawić się i wrzeszczeć jak dzieci. Potem jest lżej a osoba nie czuję się winna.

Z drugiej strony można powiększać wyższe ciała, czyli przemyśliwać to co się dzieje, te emocje, np. zapisując przez 20 minut dziennie co przeżywasz w zeszycie. Może to być ew. z afirmację, ale może lepiej po prostu pisać i przyglądać się co wychodzi.
Np. pod wieczór opisać co przeżywałam w czasie dnia. Albo w czasie silnego napadu emocji, brać kartkę i pisać co popadnie. Np.co by się chciało wykrzyczeć komuś w oczy.
Ja np. po mocno emocjonującym spotkaniu pisałem list do takiej osoby i wykładałem wszystkie moje racje, poczucie zranienia, skrzywdzenia, wszelką wściekłość itd.

Warto naprawdę wypisać się:
1. wypuścić jak najwięcej emocji na papier.
2. zastosować afirmacje przebaczające wraz z odpowiedziami, w których będą te ataki na owe osoby mogły się swobodnie przejawić. Pozwolić sobie na atakowanie kogoś na papierze. Bez ograniczeń, ale stosować afirmację wybaczenia.

Bardzo pomaga dostrajanie się do wyższych wibracji i wchodzenia w medytację, korzystanie z intuicji, ale na niższych ciałach trzeba koniecznie pracować.



10) Przykład.
Alkoholik. Mąż, ojciec, pracownik. Ktoś, kto pracuje uczciwie, jednak ma dwa krokodyle: witalnego (eterycznego) i astralnego. W pewnych momentach jego ciało nie jest w stanie funkcjonować bez wódki. To działa krokodyl witalny. Nie pozwala, aby właściciel żył swobodnie w swoich własnych energiach. Te bowiem byłyby zbyt wysokie, sharmonizowałyby ciała subtelne i krokodyl musiałby się wynosić. A gad astralny (czyli emocjonalny)? Co robi? On bierze emocjonalnie rodzinę za twarz, bo też chce energii. I to dużo. Nie ważne jest dla niego dobro żony czy też dziecka. Zamieszanie w sferze energii subtelnych jest niezależne od samego alkoholika. Spytasz go, czy coś robi, powie, że nie. I będzie mieć rację. To oba krokodyle tak potrafią zamącić przestrzeń energetyczną rodziny, że temu co się robi bardzo daleko jest do normalności, spokoju. Nie dziwi, że posiadacze takich krokodyli są bardzo niemile widziani przez swoje żony.
Żony alkoholików oskarża się o bezradność, o to, że "pozwalają" na to, zachęca się do szukania pomocy. Jednak ofiara krokodyli jest tak mocno wewnętrznie poturbowana, poraniona na iluś poziomach subtelnych, tak pouzależniana od swego oprawcy energetycznie, że nadaje się do szpitala, a nie do walki. Może z zewnątrz, w ciele fizycznym nie ma ani jednej rany. Ale w ciałach subtelnych jest to masakra. Podobnie z dziećmi alkoholików.
I znowu z zewnątrz wszystko wygląda "cacy".

Tu można dodać, że wyrażanie gniewu i wściekłości przez człowieka owładniętego przez krokodyla wydaje się dla niego... logiczne i odpowiednie. Dlaczego?
Po pierwsze dlatego, że nie czuje tego gniewu, tej wściekłości sam. Jest oddzielony od przeżywania. Zarówno swojego gniewu i wściekłości nie czuje, jak i nie czuje czyjejś krzywdy, czyjegoś cierpienia w odpowiedzi na swój atak.
Stąd tacy zimni nieczuli agresorzy: alkoholicy, fanatycy, terroryści, mężowie despotyczni itp.
Po drugie, taki atak jest dla niego bardzo korzystny: widzi, że otoczenie nagle mięknie jak masło na słońcu. A więc jak nic się nie stało (bo nic nie czuję) a otoczenie nagle jest tak uległe, to użycie agresji krokodyla wydaje się to być idealnym narzędziem do torowania sobie drogi w życiu, do ustawiania relacji w rodzinie, do przekonywania nieprzekonanych.
A że potem są jacyś tacy zastraszeni, twarz im się taka skurczona robi, zachowują się jakby ktoś im coś zrobił? A co to kogo obchodzi? Narcystyczny nosiciel krokodyla się nie przejmie tym, bo i po co.

11) Przykład.
Dyrektor zarządzający firmy. Idzie jak burza przez życie i zadania. Jak taran, jak przecinak. Niźsi pracownicy mu zazdroszczą - jakiż z niego bystrzak, jak super sobie daje radę w tym biznesie, nawet brew mu nie drgnie - tak sobie myślą. Nie wiedzą, że to nie ten człowiek sam z siebie działa, ale jak ma np. dwa krokodyle: astralnego i przyczynowego, to raz, że będzie duszą towarzystwa, a dwa, że będzie doskonałym kombinatorem i wykaże zawsze swoją rację. Cóż więcej trzeba, żeby taki menadżer piął się po szczeblach kariery jak rakieta? Awansuje, zarabia kupę szmalu. Przyzwyczaja się do tego, do tych wypłat za swoje funkcjonowanie. Jednak, tak jak mówiliśmy - to nie jest z niego. To krokodyle tak umieją zmanipulować otoczenie. Nosiciel - dyrektor nie widzi swoich "gadzich dobroczyńców". Uważa, że to on jest taki super. Krokodyle są na tyle sprytne, że nie wyprowadzają go z błędu. To ON jest po prostu perfekcyjny w tym co robi.
"I taki łagodny w obejściu" - mówią co poniektórzy zafascynowni i naiwni. Wydaje się taki łagodny, bo się miło uśmiecha, ma wytrenowany miły głos. "I taki jest sprawny". Wydaje się sprawny, bo tyle obiecuje, a że kłamie i oszukuje, pogardza i zapomina obietnic, to każdy mu się to boi w oczy powiedzieć. Mało kto wie, że ileś osób brzuch boli po wyjściu z jego gabinetu. Że nie mogą do wieczora dojść do siebie.

Taaaa, to bardzo atrakcyjne, tak się wydaje, że tak pięknie karma przepracowana, a tu figa!!

Tak powyżej wspomniany krokodyl przyczynowy - krokodyl "dobrego radzenia sobie w życiu" jest tak naprawdę super krętaczem. Super to mało powiedziane. Ma diabelską zdolność w radzeniu sobie z pominięciem myślenia o dobru innych ludzi, czy to dobru osobistym, czy to wspólnym. I tak, jeśli wie, że go nie złapią go, że mu nikt nie powie nic, to będzie bezczelnie kradł towary w supermarkecie i stawiał auto na miejscu parkingowym dla niepełnosprawnych. To nie jest ważne, czy to, co robi jest ok. Odwoływanie się do jego "sumienia" jest jak próba mieszania chochlą w głębokiej studni - widzimy, że jest woda, ale nie zdajemy sobie sprawy, że stojąc przy cembrowinie mamy do tej wody 10 metrów pustki. Poczucie pustki, to to, co mnie najbardziej porusza u nosicieli. Jak się chcę do czegoś "wewnątrz" odwołać, to tak jakby tam nic nie było, żadnego odzewu. Jedynie szczęki energetyczne, które tylko czekają aby mnie kąsać. Na szczęście nie ma przymusu wchodzenia z nimi w interakcję.

Najważniejsze dla kombinatora - nosiciela krokodyla przyczynowego jest to, że może to robić, ponieważ nic mu nikt nie zrobi. To - w jego mniemaniu - jest przepustką do wolności. Słowa "co nie zabronione jest dozwolone" traktuje jako pozwolenie na samowolę, bez liczenia się z dobrem innych. Tak działa krokodyl.
Wydaje się oto, że poznał zagadkę bytu: jak sobie sprawnie radzić w życiu. Jednakże to tylko pozór. Owszem, działa sprawnie do którejś potęgi. Jednak nie polega to na zrozumieniu praw rządzących Bożym światem.
Dotyczy to wszystkich typów krokodyli: nosiciele ich są super sprawni. Jednakże nie działają na prawdziwych prawach, a na podstawie gwałtu któremu mało co jest się w stanie oprzeć.

12) Przykład.
Chęć obejmowania własnego dziecka jest perfekcyjnie zgodna z kulturą. Przecież rodzic POWINIEN przytulać własne dziecko aby ono się normalnie i zdrowo rozwijało. W normalnym przypadku takie przytulenie jest potrzebne i upragnione. Jest niezbędne.
Jednak objęcie objęciu nierówne. Pedofilia jest oparta o energię w ciele witalnym, która nie jest do zaobserwowania przez "zwykłych ludzi". Stąd takie przepychanki, trudności w udowodnieniu czegokolwiek gwałcicielom.
To, że coś jest "złym dotykiem" pedofila, tego prawie nikt nie widzi. Treści energetycznej nikt nie dostrzega. Dlaczego? Bo to krokodyl witalny wyciąga macki. Jest super atrakcyjny, przekonujący, dziecko czuje wobec niego bezsilność, chęć poddania się. Zniewalająca postawa krokodyla wywołuje głębokie w dziecku przekonanie, że tak ma być, że tak jest dobrze, chociaż jednocześnie wrażenia są okropne i ohydne.

Nie każdy człowiek jest w stanie bezkarnie zbliżyć i przytulić się do uważnego i nauczonego dbania o siebie dziecka tak, aby ono stanęło jak zamurowane, aby nie krzyczało w swojej obronie. Tylko niektórzy, ci, co mają krokodyle witalne. Dziecko w ich obecności staje zamurowane. Nie będzie krzyczeć, ani wzywać pomocy. Uzna, że tak być musi.

Albo inny przykład - jeszcze prościej i przerażająco przekonująco - własny rodzic z krokodylem witalnym. W takim przypadku zbliżenia się do dziecka i eterycznego gwałtu na nim dokonywanego przez krokodyla eterycznego forma jest bez zarzutu. "Przecież to rodzic, jakże zabronić mu przytulenia maleństwa?". A krokodyl eteryczny już zdołał pokąsać malca, wystarczy objęcie i poddanie się dziecka rodzicowi. Kultura zupełnie nie jest wrażliwa na wizję energetyczną tego, co się wydarza w tym przypadku.

Witalność dziecka jest bardzo atrakcyjna, jest już mocno rozwinięta i buzuje od energii wzrostu. Krokodyl eteryczny nie może się często oprzeć aby nie skorzystać z okazji. Pedofil później będzie mówił, że nic złego nie robił. Więcej, nawet może to czasami wykazać, że fizycznie nie robił tak wiele. Jednak krokodyl włączył kanał energetyczny do dziecka i zdążył je poturbować i wyssać. Zdążył je pogwałcić w energiach. Takie przeżycie jest bardzo trudne dla małego człowieka, ponieważ zarówno on sam jak i jego otoczenie nie wiedzą co się tak naprawdę stało, nawet nie umieją tego poprawnie energetycznie zaobserwować. Stąd wiele nieuleczonych ofiar, które przez życie niosą niezabliźnione rany i cierpią z powodu niemożności nawiązania poprawnych relacji partnerskich. Sami siebie presjują, że powinni, że należy, że chcą być w związku. Otoczenie ich namawia.

Jakie skutki i gdzie wywołuje atak (nawet jednorazowy) krokodyla witalnego?
W ciele witalnym, czyli eterycznym. W tym ciele istnieją energetyczne podstawy możliwości działania w świecie fizycznym. Jeśli wszystko jest w porządku, to owo ciało wspiera dobrze ciało fizyczne, które może wykonywać wszelakie ruchy. Gdy zaś w ciele eterycznym będziemy mieć zniszczenia, rany, to i ciało fizyczne nie będzie sprawne.
Można ich sytuację przyrównać do człowieka ze sparaliżowaną ręką. Mówią mu: pisz!, naucz się pisać! Przecież masz dwie ręce, weź pióro i pisz, my ci pokażemy jak. Nie zauważają jednak, że owa ręka jest bezwładna, zdrętwiała. Brak wsparcia eterycznego.
Podobnie i atak energetyczny (gwałt) krokodyla eterycznego: wyszarpuje ochłap ciała eterycznego i taki ktoś, mimo, iż poprawnie fizjologicznie zbudowany, nie jest w stanie np. odbywać stosunków płciowych, albo czerpać z nich przyjemności. W momencie, gdy czuje bliskość z partnerem/ką, natychmiast rana eteryczna otwiera się i bardzo boli. Partnerowi nawet nie jest w stanie wytłumaczyć, dlaczego tak jest. Może czuć się gorszy, może obwiniać się za to, co się z nim dzieje.



zgłoś błąd · do góry